Tauron Nowa Muzyka Katowice 2017 - relacja i vlog festiwalowy CTRL PATTT, zapowiedź edycji 2018!

1/14/2018 10:17:00 PM


No dobrze CTRL'ujący, czas na konkretną relację ze wspomnieniami prosto z festiwalu Tauron Nowa Muzyka Katowice 2017. Na wstępie pragnę dodać, że opis tego malowniczego miejsca znajdziecie w relacji 2016, także odwołuję Was tutaj

Rok temu festiwal po raz pierwszy odbył się w nowym terminie. Organizatorzy przenieśli go z sierpnia na lipiec, dlatego tydzień po Open'erze byłem znowu na południu Polski, tym razem w Katowicach. Po raz kolejny ludzie odpowiedzialni za przyznawanie akredytacji uznali, że mam za mało lajków na fejsbuku i wolą u siebie ludzi o "większych" zasięgach oraz takich, którzy potrafią relację z festiwalu zamknąć w pięciu zdaniach. Zostało mi wypunktowane, czego mam za mało, w tym obserwujących na instagramie! WT...F. Serio szkoda, bo mógłbym festiwal prześwietlić jeszcze lepiej i zawsze napisać tutaj coś więcej. Już nie wspomnę o dodatkowym materiale do mojej książki. Ale... Szczęście mnie nie opuszczało i dzięki CTRL'ującej Oli moje plany zmieniły się na lepsze. Zamiast jednego dnia i wydanych pieniędzy na bilet, pojawiłem się na dwóch pełnych dniach koncertowych nie płacąc przy tym złamanego grosza. W dodatku, towarzyszyły mi super dziewczyny, więc nie miałem na co narzekać. Opóźnił się tylko mój wyjazd w góry, ale z pierwszego vloga podróżniczego wiecie już, gdzie ładowałem energię po festiwalu.


Czym poza muzyką przyciąga Tauron?
Tak jak pisałem w relacji z poprzedniej edycji - swoim miejscem. W tym roku, w końcu odwiedziłem Muzeum Śląskie, które zachwyciło całą moją paczkę po sam czubek głowy. Kolejne zdania usłyszycie jeszcze kilka razy w poniższym vlogu, ale każdy festiwalowicz mógł wybrać się do muzeum płacąc zaledwie 1 zł za wstęp. Z tego wyjątkowego i urokliwego położenia miasteczka festiwalowego, podczas planowania kolejnych edycji, organizatorzy muszą, m.in. zgrać kalendarzowo kilka instytucji. Stąd musieliśmy trochę poczekać za nowa datą tegorocznej edycji 2018, która jak wiecie nałożyła się z datą Open'era. Ale zatrzymajmy się przy muzeum, a właściwie w muzeum. Tak dopracowanych wystaw nie widziałem jak żyję. Każdy zakątek muzeum to osobna historia, osobna aranżacja i inne wahadło uczuć. Pięknie została przedstawiona historia Śląska, a kolejny jej fragment chwytał za serce i hipnotyzował dbałością o szczegóły. Koniecznie musicie zajrzeć do środka. Zapewniam, że nawet największy sceptyk odnajdzie się w tym miejscu i wyjdzie z niego jak po dobrej lekcji historii i sztuki.





Miasteczko festiwalowe zmieniło się od poprzedniej edycji. Poprzestawiano sceny, wycięto kilka detali, dodano inne. Porównując z edycją 2016 w moim odczuciu było lepiej, chociaż brakowało takiego "wow" przy wejściu poprzez mniejsze zagospodarowanie terenu. Z punktu widzenia bezpieczeństwa, to może nawet i lepiej. Ciekawostką jest fakt, że na Taurona nadal można wejść za free. Jak? Obejrzyjcie vloga, a się przekonacie ;) 


Czas na kilka zdań o koncertach, bo wiem, że ciągnie Was do vloga i zdjęć, które są poniżej.
Wiecie już jak wypadł Taco Hemingway na Open'erze 2017 z tej relacji. Na Tauronie było inaczej i w moim odczuciu po prostu lepiej. Inna publika, lepsze nagłośnienie, a światła i wizualizacje w tej ciemności zachwycały jeszcze bardziej. Ranga koncertu oczywiście nie była taka jak na festiwalu w Gdyni, więc Taco wyszedł bardzo wyluzowany i wraz z Rumakiem zagrali świetny koncert. Zresztą, na Tauronie wszyscy chodzą wyluzowani, a festiwalowe dni lecą bez totalnej spinki. Dlatego spotkacie tutaj pełno artystów, organizatorów innych festiwali, którzy przyjeżdżają, by sobie odpocząć i móc skupić na muzyce. Ostatnie dwa zdania o Taco. Śmiem twierdzić, że był to jeden z jego lepszych występów w jakim brałem udział i to zaledwie kilka tygodni przed wydaniem Szprycera.



Pierwszy dzień miał również inne perełki.
Najpierw zespół !!! (Chk Chk Chk).  Po pierwsze, wielki szok i pozytyw, że zostali ściągnięci do Polski. !!! ewoluowali bardzo - zwłaszcza w tańcu! Muzycznie oczywiście też się rozkręcili, dlatego pod sceną uczestniczyliśmy w naprawdę szalonej i niezapomnianej imprezie. We vlogu zobaczycie urywki tego szaleństwa. Nic Offer to taneczny geniusz.

WhoMadeWho postawili wysoko poprzeczkę na głównej scenie i dopiero kolejnego dnia wyrównał ją SOHN. Duńczycy zaprezentowali się fenomenalnie, a na samym końcu wyszli do fanów, by porozmawiać i zapozować do zdjęć. Klasa Panowie, klasa!


Największy zawód dnia pierwszego? Cat Power! Na początku wkradły się problemy techniczne, a artystka prosiła o pomoc przez kilka kolejnych utworów. W międzyczasie zdążyła uśpić 3/4 festiwalowiczów. Koncert odbył się pod znakiem zakazu robienia zdjęć. Pierwszy raz widziałem tak oddanych poleceniom ochroniarzy, którzy przeskakiwali nawet przez barierki(!), kiedy widzieli, że ktoś nie słucha rozkazów artystki. Pani już podziękujemy. Proszę nie wracać.

Następnego dnia poruszony zostałem koncertem Fisz Emade Tworzywo, a kawałek "Ślady" wprowadził piękną ciszę pod sceną. Wielkie ukłony dla brodatego gitarzysty - Michała Sobolewskiego, który poza gitarą obsługiwał masę innych instrumentów i muzyce oddawał się bez reszty. Czasami bardzo dobrze widać na scenie, którzy muzycy są na niej z prawdziwego powołania. Dalej pobiegłem na Rebekę i byłem w ogromnym szoku progresu tego duetu od naszego ostatniego spotkania, a odbyło się ono w Poznaniu podczas Brennnessel on Tour z Kamp! i Fenech Soller, rok 2013! RY X był takim odpowiednikiem Cat Power dnia poprzedniego. Moja koleżanka powiedziała nawet więcej: "To taki Chet Faker bez koki". We vlogu nagrałem chyba najciekawsze dźwięki, chociaż nie wysiedziałem do końca, wybaczcie. Szybko zmieniłem scenę na taką, z której płynął zupełnie inny przekaz, a dudniący i podkręcony do granic możliwości bass rozwalał bębenki uszne. Na szczęście twórcy tej sceny, czyli T-Mobile Electronic Beats rozdawali szmaciane torby, w których znajdowały się stopery do uszu. Na wstęp odpalił się Gold Panda, następnie poprawili Hercules & Love Affair i pozostali artyści. Tuż obok, po same brzegi wypełniła się Scena Miasta Muzyki za sprawą Róisín Murphy. W pewnym momencie ochroniarze musieli kontrolować przepływ ludzi. Chętnych zobaczenia Rodzynki (tak ją nazywam) na scenie było zaskakująco dużo.




Wspomniany wcześniej SOHN zamykał koncerty na głównej scenie. Na zegarkach wybiła godzina 2:00, ludzi jakby mniej, ale fanów artysty sporo. Od razu napiszę bez większego owijania - w moim odczuciu był to najlepszy koncert całego festiwalu. Lepszego finału podstawowej części Tauron Nowa Muzyka Katowice 2017 organizatorzy nie mogli sobie zaplanować. SOHN pozamiatał tak, że ekipa sprzątająca nie miła nic do roboty. Perfekcyjne show audiowizualne. Jakość nie do przebicia. Mój aparat zapisywał wszystko bez zastrzeżeń, co usłyszycie i zobaczycie na poniższym vlogu, do którego już Was zapraszam. Nie zapomnijcie tylko, że SOHN wystąpi w Polsce, 9 maja w warszawskim klubie Palladium. Kupujcie bilety i idźcie na koncert! 

VLOG FESTIWALOWY!




Edycja 2018 przed nami. Co już wiemy?
Tym razem data wyprzedza Open'era. Czy się sprawdzi? I tak i nie. Narzekających studentów słychać już na każdym kroku, ale chociaż ludzie pracujący mogą sobie wziąć 2 tygodnie urlopu i bawić na dwóch festiwalach w różnych częściach Polski. Chociaż, na miejscu organizatorów celowałbym jednak bardziej w datę 12-15 lipca zamiast 28 czerwca - 1 lipca. Jak to mówią - zobaczymy w praniu. Do dnia 14 stycznia 2018 ogłoszeni zostali:

Mura Masa UK
Nightmares On Wax UK
R+R=NOW US
Soil & „Pimp” Sessions JP
Jordan Rakei NZ
Jazz Band Młynarski-Masecki PL
Errorsmith DE
Red Axes IL
DJ Stingray US
Halal & Relaxer US
Photay live US
Varg SE
Alex Niggemann DE
47soul JO

Zdecydujcie sami, czy warto wybrać się na festiwal. Mam tylko nadzieję, że rozwiałem Wasze dotychczasowe wątpliwości. Standardowo zapraszam Was do komentowania tego wpisu (klawiatura nie parzy, a ja nie gryzę) najlepiej pod wpisem na fejsbuku ctrl pattt, albo tutaj, na dole, w sekcji "komentarze" - całkiem anonimowo, bez stresu :)

Widzimy się na Taruon Nowa Muzyka 2018?




CTRL'uj Muzykę!
Muzyka Łączy!

           

~ Patryk Makowiecki / ctrl pattt




















































CTRL'uj podobne wpisy

2 komentarze

  1. Anonimowy08:11

    Uwielbiam szczerość w Twoich wpisach :) Fajnie, ze tak lekko opisujesz to co czujesz. Nastepnym razem nie omieszkam wpasc do Muzeum Sląskiego. Vlog jak zwykle super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostaje mi podziękować za CTRL'owanie Muzyki! :) Muzeum super, Tauron również. Polecam!

      Usuń

Tutaj możesz wyrazić grzecznie swoją opinię :)