MILBURN - relacja z koncertu, Wrocław, 2.12.2017 - vlog koncertowy i podróżniczy pattt'n'road!

1/22/2018 10:00:00 PM


Relacja z pierwszego koncertu Milburn w Polsce długo czekała na swoją kolej, ale chyba potrzebowałem trochę czasu, by ochłonąć po tym całym wydarzeniu, wydarzeniu niezwykle dla mnie ważnym. Cofnijmy się w czasie do dnia 2 grudnia roku 2017, Wrocław, klub D.K. Luksus.

Jak to mówią: "nadzieja umiera ostatnia"
Kiedy świat wydawał się zapomnieć o Milburn, prawdziwi fani wciąż liczyli na ich powrót. Oczywiście byłem jednym z nich, bo przecież "znaliśmy się" od 2005 roku. W tamtym czasie muzyka z UK, a mianowicie z Sheffield, uderzyła mnie ze zdwojoną siłą. Najpierw usłyszałem o Arctic Monkeys, a następnie ich kumplach z sąsiedztwa - Milburn. Dopiero po czasie dowiedziałem się, że w tym okresie Arctic Monkeys supportowali Milburn podczas koncertów. Jednak, jak wiecie z muzycznych kart historii, to Małpeczki miały większą siłę przebicia. Po jakimś czasie Milburn zawiesili działalność, a dokładnie po wydaniu dwóch świetnych albumów. Od roku 2008 minęło sporo czasu, ale "nadzieja umiera ostatnia". Zespół ogłosił swój powrót, a pod koniec roku 2017 pojawił się w Polsce na dwóch koncertach, z nowym albumem "Time"! Uwierz w cuda! Wrocław otworzył trasę i dlatego właśnie tam wybrałem się z ekipą CTRL'ujących, tworząc przy tym nasze pierwsze oficjalne spotkanie. 


Bez wątpienia mój entuzjazm z ogłoszonego koncertu udzielił się wielu osobom, dlatego pod sceną przejąłem parkiet z CTRL'ującymi ze zdjęcia wyżej. Przy okazji mogłem rozdać kilka wejściówek na wrocławski i warszawski koncert. Tutaj ukłony dla fource.pl za owocną współpracę, jak i za organizację koncertu. Kłaniam się nisko. Natomiast więcej o historii Milburn poczytacie oczywiście na blogu, na przykład klikając tutaj

Nie ukrywam, że był to dla mnie bardzo ważny koncert. Stresowałem się cholernie. Po pierwsze tym, czy nie przyjdzie za mało osób. Po drugie, czy poza ekipą z którą wybrałem się na koncert, będzie jeszcze z kim się bawić. Po trzecie, chciałem żeby zespół dobrze wspominał Polskę i fanów, dla których ten występ był spełnieniem totalnie nierealnych marzeń. Wiedziałem, że jestem w niszy fanów, którzy staną w pierwszym rzędzie i wyśpiewają wszystkie piosenki, a już w ogóle w niszy tych, którzy towarzyszą zespołowi praktycznie od samego początku kariery!  


Tłumów nie było, ale z tą garstką osób i z ekipą CTRL'ujacych bawiliśmy się wybornie. Koncert zapisze się dla mnie jako jeden z niewielu tak bardzo kameralnych, ale zarazem wyjątkowych. Wyśpiewanie utworów z debiutanckiego albumu odmłodziło mnie o 12 lat, tym razem nie przed głośnikami w domu, ale pod samą sceną. Konkretny wehikuł czasu! Oczywiście Milburn przyjechali tutaj, by promować nowy album, dlatego swój koncert zaczęli od kawałków "Time" i "Midnight Control", ale szybko przenieśli się do dobrych, starych lat i przedstawili się polskiej publice z najlepszej strony. Kiedy zabrzmiał "Cheshire Cat Smile" byłem już w innym świecie. Razem ze świeżo upieczonym fanem Tomaszem napędzaliśmy zabawę pod sceną. Towarzyszący nam ludzie z Anglii wydawali się być w szoku takiego odbioru z naszej strony. Sam zespół był mile zaskoczony i z tego co wiem, dzień później w Warszawie nie było już tak szałowo. Była też Magda, która pojechała za Milburn do Pragi i wypytała o wrażenia z koncertów w Polsce! I co? Wrocław numer 1! CTRL'ujący, Tomaszu! Spisaliśmy się na medal! Do czego mógłbym się przyczepić? Tylko i wyłącznie do słabego nagłośnienia. W poniższym vlogu koncertowym skróciłem niektóre kawałki, bo materiał nie nadawał się do publikacji... 


Wyciągniecie Was wszystkich na scenę przy ostatnim kawałku "What You Could Have Won" było dla mnie przyjemnością i postawieniem symbolicznej wisienki na torcie. To musiało się tak skończyć! Na dokładkę Joe Carnall wyskoczył z backstage'u z gitarą akustyczną i zagrał "Roll Out The Barrel". Kawałek stał się jednoczesnym zaproszeniem do wspólnego wypicia piwa, zdjęć i rozmów. Nikt z fanów nie został pominięty. Za drugim już podejściem, kiedy emocje trochę opadły, podjąłem się dłuższej rozmowy z Joe i powspominaliśmy stare dzieje. Mogłem wygadać się jak wiele znaczy dla mnie muzyka Milburn oraz zadać kilka istotnych pytań. Jedno z nich brzmiało: "Jak czujecie się grając dla tak małej publiki w trasie po Europie? Przecież w UK Wasze koncerty są wyprzedawane jeden za drugim!". Joe odpowiedział: "Te koncerty są dla nas bardzo ważne, nawet ważniejsze niż te w UK, bo tutaj spotykamy fanów, którzy jeszcze nigdy nie mieli okazji poznać nas osobiście. Uwielbiamy grać dla takiej publiki". 

Mam nadzieję, że to nie ostatnie moje spotkanie z tym świetnym zespołem.
Milburn na zawsze w moim sercu! :)


Macie jeszcze 13 minut?
Obejrzyjcie vloga koncertowego i podróżniczego zarazem - pattt'n'road!
Zobaczycie w jakich miejscach wylądowałem zaraz po Wrocławiu :)
Pssst! Zdjęcia są tam na dole, zaraz pod wpisem!





CTRL'uj Muzykę!
Muzyka Łączy!

           

~ Patryk Makowiecki / ctrl pattt

Zdjęcia: Jacek Szwankowski & ctrl pattt
Koncert złożony przez Jacka - tutaj.

Setlista z podpisami <3



















CTRL'uj podobne wpisy

0 komentarze

Tutaj możesz wyrazić grzecznie swoją opinię :)