OPEN'ER FESTIVAL 2017 - relacja i vlog festiwalowy ctrl pattt [część druga]

14:47


CTRL'ujący!
Przed nami ostatni dzień w roku i ostatnia część vlogowej relacji z Open'er Festival 2017! Jeżeli jakimś trafem macie zaległości, to pierwszą część znajdziecie tutaj. Inaczej nie zabierajcie się za obecną! 

Co w środku? 
Kolejne dwa dni z życia prawdziwego festiwalowicza. Przygodę rozpoczynamy na polu namiotowym i od samego początku walczymy z pogodą, która mocno zaszła nam pod skórę. Niektórym nawet bardzo. Jako weteran wiedziałem, że najgorsze mogło jeszcze nadejść. Na szczęście burze omijały miasteczko festiwalowe, a ja pomimo niesprzyjającej aury starłem się zobaczyć oraz poznać jak najwięcej artystów. 

Zapraszam do seansu i do dzielenia się wspomnieniami po obejrzeniu vloga. Dodam na koniec, że ogromna paczka wcześniej niepublikowanych zdjęć uzupełni pierwszą jak i drugą część relacji. Ale to już w nowym roku. Bawcie się i CTRL'ujcie Muzykę!

PS. Dzięki wielkie za ten rok!
Do usłyszenia i zobaczenia w 2018!






CTRL'uj Muzykę!
Muzyka Łączy!

           

~ Patryk Makowiecki / ctrl pattt

A więc dwa ostatnie dni Open'era.
Na początek koncert The Dumplings z Orkiestrą na dużej scenie - bez większych emocji. Czy główna scena była dobrym wyborem? Nie powiedziałbym. Sam projekt dopiero kiełkował i tak naprawdę odpalił podczas trasy klubowej. W dalszej kolejności: znakomita Daria Zawiałow; mocny, miejscami bardzo polityczny koncert Prophets of Rage w deszczu; Brodka, do której chyba nie przekonam się koncertowo; Stonkatank - duet aktualnie w rozsypce, ale wtedy zaliczyli świetny występ- szkoda panowie, szkoda; The Weekend został przeze mnie ominięty szerokim łukiem za sprawą Warpaint - dziewczyny były tego warte. Bo widzicie, dobrze jest tak czasami ominąć ten cały mainstream, a nawet nie tylko czasami. Moderat przepięknie zamknęli koncerty na Main Stage i, jak okazało się w przeciągu kilku następnych miesięcy, swoją historię jako zespół.


Ostatniego dnia Open'era żałuję chyba najbardziej ominiętego koncertu The XX, który był jeszcze przez kilka dobrych godzin na ustach CTRL'ujących jak i pozostałych festiwalowiczów. Po raz kolejny człowiek musiał wybierać pomiędzy jedzeniem a muzyką. No nie patrzcie się dziwnie, kiedyś w końcu trzeba uzupełnić życiową energię. Padło akurat na The XX, dlatego zdążyłem tylko na ostatnią piosenkę i z ciekawości oddelegowałem się na Dua Lipa. Artystka mozolnie rozkręcała polską publikę. Czy zdobyła jej serca? Mam mieszane uczucia, ale najwidoczniej tak, skoro pojawi się ponownie w Polsce, tym razem na Orange Warsaw Festival 2018. Miłym odkryciem tego dnia był toruński zespół Sztokholm oraz Buslav zmieniający instrumenty niczym ja zamieniający słowa na tekst tej relacji.


Na postawione we vlogu pytanie: "Czy Taco Hemingway zgromadził większa publikę niż The Weeknd?" - nie znam odpowiedzi, ale mogę napisać, że Taco nie miał się czego wstydzić. Dodatkowo, na twarzy obcokrajowców rysowało się ogromne zdziwienie i zaciekawienie, aż w końcu sami lądowali pod sceną. Jedyny minus tego występu to nagłośnienie. W prywatnej rozmowie Rumak stwierdził, że jestem jedyną osobą, od której to usłyszał - a może jedyną z wielu, która mówiła z sensem? Bas podkręcony był za mocno, co słychać na nagraniach. Bity i sample nie miały momentami siły przebicia, dlatego ludzie nie mogli w pełni oddać się muzyce. Fani wyczuwali co jest grane, ale reszta musiała się wsłuchiwać. Wszyscy z Was pewnie już znają historię i wiedzą, że występ przerwał deszcz, który zamoczył laptopa Macieja. "Następna stacja" poleciała z acapelli i zakończyła koncert. Fenomenalnie został zagrany "Marsz, Marsz" z blendem "Ciebie znowu nie było". Może takiego gitarowego podkładu doczekamy się na kolejnych płytach Taco? Jestem za. Dobrze widzicie, Taco zasłużył tutaj na swój własny akapit i dla wielu to właśnie on był headlinerem tego dnia. 

Scena Alter Stage wypełniła się tłumnie za sprawą Benjamina Bookera, który wprowadza garażowy rock na nowy level. Zmiażdżył totalnie! Po koncercie jako jedyny pod sceną wyprosiłem pałeczkę perkusisty, jednakże ta przeleciała mi nad głową i ktoś postanowił uciec z nią w siną dal. Ten ktosiek proszony jest o zwrot do prawowitego właściciela. Dziękuję! Z tych wrażeń zapomniałbym o Lorde. Co tu dużo pisać? Zrobiła swoje, przywitała się z "Gdańskiem" i zeszła ze sceny. Godzinka z minutami = miliony na konto. To jest biznes, biznes momentami z naciąganymi uczuciami do publiczności.

Taki właśnie był Open'er Festival 2017 w moim wydaniu.
Dziękuję wszystkim za CTRL'owanie Muzyki.
Widzimy się już za chwilę na polu namiotowym? :)

PS. Nie zapomnijcie obejrzeć vlogów!
Pierwsza część TUTAJ!





















































CTRL'uj podobne wpisy

0 komentarze

Komentuj z głową. Masz inne zdanie? Wyraź je grzecznie w komentarzu.