Metronome Festival Prague 2017 - koncerty, zdjęcia i zapowiedź edycji 2018

21:15


Jeżeli dotarliście do tego miejsca, to znaczy, że pierwszą cześć relacji macie już za sobą. W tym momencie powinniście już wiedzieć, jak wygląda cały festiwal od strony organizacyjnej. Mam nadzieję, że vlog festiwalowy również obejrzeliście. To wszystko w poprzednim wpisie. Dziś krótko o koncertach oraz najlepsze zdjęcia i zapowiedź edycji 2018!

Głównymi headlinerami festiwalu był Sting oraz zespół, który w szczególności zaciągnął mnie do Pragi. Mowa oczywiście o Kasabian. Lepszej okazji do przetestowania na żywo nowego albumu "For Crying Out Loud" nie mogłem sobie wymarzyć. Ale do tego dojdziemy za chwilę, bo po drodze czekało mnie wielkie odkrywanie nowych artystów oraz pięknej Pragi, która zachwyca z każdą wizytą. Dlatego gdzieś tam na dole znajdziecie nie tylko zdjęcia z festiwalu. Taki tam gratis ode mnie.


Muzyczne szaleństwo rozpocząłem od polskiego duetu Coals. 
Niestety, moje pierwsze koncertowe zetkniecie z muzyką Kasi i Łukasza nie należało do udanych. Jednym słowem - mizerność od początku do końca. Jednak z każdą kolejną chwilą przestałem się dziwić, bo scena New Stage była najmniej ogarnięta ze wszystkich dostępnych. Ciągłe opóźnienia, problemy z ustawieniem sprzętu, brak prądu, przedłużające się usterki. Coalsi starali się przez to przebić, ale nie mieli chwili, by konkretnie skupić się na przekazie. Starali się zagryźć zęby, aby w ogóle coś zagrać. Na szczęście dałem Coals drugą szansę. Spotkaliśmy się ponownie na klubowym koncercie w Toruniu i był to kompletnie inny występ, niż ten sprzed kilku miesięcy. Dodatkowo, postęp jaki zrobili Kasia i Łukasz potrafi pozytywnie zaskoczyć i zaskoczy niejednego z Was. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Wiem, że Coals wspominają Pragę w podobnych słowach, więc może przejdźmy już dalej. 




Czeski zespół Monkey Business rozgrzewał główną scenę. Azekel czarował wszystkie kobiety swoim gitarowym soulem i R&B. Ewa Farna przejęła Park Stage, gdzie zgromadziło się naprawdę wielu fanów jej twórczości. Po polsku, po czesku - bez znaczenia. Ludzie bawili się do każdego utworu. Szybkim krokiem wróciłem pod New Stage, gdzie odkryłem Birth of Joy. Holenderski zespół niemal rozniósł "cyrkowy namiot". Muszę przyznać, że trochę się do tego przyczyniłem. Czesi odpalają się bardzo wolno na koncertach. W większości są na granicy potężnej erupcji, ale nie potrafią dać ponieść się emocjom. Niby się ruszają, niby próbują skakać, ale idzie im to bardzo topornie. Zwróciłem się do takich dwóch chłopaków: "chodźcie jeszcze bliżej sceny, rozkręcimy imprezę". Spojrzeli na mnie, niczym na swojego wybawiciela i ostatnie dwie piosenki wyskakaliśmy w małym pogo pod sceną. Ten lekko psychodeliczny rock, podrasowany przez potrójne klawisze był dla mnie najlepszym wulkanem energii tego dnia na Metronome Festival.






Miłym zaskoczeniem był również koncert The Veils. Dobiłem do brzegu Park Stage z utworem "Swimming With Crocodiles". Kiedy zobaczyłem tańcząca z gitarą basową Sophię Burn, od razu zostałem zauroczony. Chwilę później byłem już na Metronome Stage. Gwiazdą wieczoru był oczywiście Sting. Cały występ postanowiłem spędzić na krzesełkach stadionowych, dzięki czemu miałem idealny widok na całą scenę i bawiących się ludzi, a tych było naprawdę sporo! Łapałem również oddech po podróży i wcześniejszym bieganiu. Jedno jest pewne. Podczas kolejnego lata festiwalowego włączę aplikację, która zliczy mi te wszystkie zrobione kilometry, od sceny do sceny.

Oczywiście Sting nie zawiódł. Nagłośnienie, światła, publika, setlista - nie można doczepić się do żadnego z tych punktów. Nowy album "57th & 9th" został ograny bardzo oszczędnie - zaledwie dwie piosenki. Sting z zespołem skupił się na najlepszych kawałkach The Police. Klimat koncertu był fantastyczny. Sting łączy pokolenia i sprawnie wciąga w muzykę swojego syna.




Pierwszy dzień festiwalowy zbliżał się ku końcowi. Nie mogłem jednak przegapić kolejnego polskiego punktu tego wieczoru, czyli dj-skiego seta A_Gima! Ileż ja razy spotykałem się już z Agimem, a nigdy nie było okazji zapoznać się i porozmawiać. W końcu udało się to tutaj, na festiwalu Metronome. Do nowych znajomych dołączył również świetny polski duet Lilly Hates Roses. Muszę przyznać, że wcześniej w ogóle o nim nie słyszałem. Kasia i Kamil, bo o nich mowa, towarzyszyli Agimowi przy kilku piosenkach. Po wszystkim świetnie kleiła nam się rozmowa. Nawet nie wiecie, ile radości sprawiło mi odkrywanie Lilly Hates Roses po powrocie do Polski. Zdanie na podsumowanie? Nie ma co ukrywać, A_GIM z ekipą porwali tłumy! Polski skład pokazał na co go stać.




Najbardziej pokręconym występem pierwszego dnia Metronome Festival Prague był występ GusGus. Wcześniej dostałem ostrzeżenie, że duet nie równa się całemu zespołowi, który kilka lat wcześniej występował razem na scenie. Na moje szczęście z GusGus widzieliśmy się po raz pierwszy, dlatego bez większego problemu zostałem wciągnięty w ten taneczny i zwariowany świat muzyki elektronicznej prosto z nieziemskiej wyspy, jaką jest Islandia. 




Dzień drugi rozpocząłem od zwiedzania pięknej Pragi. Słońce lało się z nieba, a turyści przejmowali każdy możliwy punkt tego urokliwego miasta. Praga zachwyca i dopiero po dziewięciu godzinach wędrówki wróciłem na teren festiwalu. Tam, zaraz na wejściu zaskoczył mnie konkurs tańca na rurze, który zgromadził sporą część widowni. Obok ze swoimi instrumentami rozstawiały się dziewczyny z Baby in Vain. Scena New Stage znowu o sobie przypomniała. Opóźnienia, awaria prądu. Wiem jedno, nie było sensu tyle czekać, bo Dunki zagrały bardzo słabo. Szarpanina gitar i jęczący wokal mogłem sobie odpuścić. Nie wytrwałem do końca. Żałowałem tylko straconego czasu, którego mogłem wykorzystać na poznanie innych artystów. Szybko trafiłem na główną scenę i Young Fathers. Hip-hop wymieszany z taneczną muzyka pop okazał się świetnym połączeniem. Poczynania Szkotów obserwowali Panowie z Kasabian, którzy w następnej kolejności mieli pojawić się na scenie jako headlienrzy drugiego i ostatniego dnia festiwalu. Rozgrzewka zaliczona, czas na konkrety.



Drugi rząd, nowi znajomi z Polski i Kasbian na wyciągnięcie ręki. Tłum ludzi i Czesi, którym "podrzucaliśmy" podpałki pod nogi. Tak przedstawiała się sytuacja na najlepszym koncercie całego festiwalu. Gdybym stał gdzieś dalej od sceny żałowałbym ogromnie, ponieważ ciężko byłoby znaleźć osoby chętne do konkretnej zabawy. Dlatego godzina jaką przeznaczyłem na wyczekiwanie pod sceną była warta każdej tykającej sekundy. Kasabian rozpoczęli od "Ill Ray (The King)" i od razu poderwali pierwsze rzędy. Pierwsze dwa, no może trzy. Za chwilę poprawili "Bumblebeee" oraz "Eez-Eh". W sumie zagrali tylko trzy kawałki z najnowszego albumu. Wystarczyło czasu na "You're in Love With a Psycho" oraz "Bless This Acid House". Zabrakło miejsca na "Wasted", który jest jednym z moich ulubionych utworów na nowej płycie. Tempo koncertu było naprawdę ogromne. "Treat" odpalił lasery, a Sergio zszedł do ludzi poprzybijać piątki.  Na bis usłyszeliśmy "Comeback Kid", "Vlad the Impaler" oraz "Fire", który nie schodził z ust festiwalowiczów przez kilka kolejnych godzin. Mnie trzymał aż do Open'era. Każdy kawałek został wyśpiewany i wyskakany. Gardło zdarło się całkiem nieźle, co słychać we vlogu. Jeszcze tylko złożę ukłony dla polskiej ekipy, dzięki której ten koncert był wyjątkowy i konkretny! Małgosia, Mikołaj, Krzysiek - czapki z głów! "I'm on fiiiiire!".


Festiwal zakończyłem na scenie klubowej, gdzie do porannych godzin grał Solomun, z którym spotkałem się ponowie miesiąc później na Audioriver w Płocku.




Taki był Metronome Festival 2017! Więcej kolorowych zdjęć mojego autorstwa znajdziecie poniżej. Myślę, że każdy festiwalowicz powinien pojawić się u naszych sąsiadów, by zaczerpnąć trochę innego klimatu i poszerzyć horyzonty muzyczne. Na pytanie, czy można w dwa lata stworzyć tak ciekawy i napełniony muzyką festiwal, zapraszając przy tym gwiazdy światowego formatu? Odpowiadam - tak, Czesi również potrafią.


Na koniec słów kilka o nadchodzącej edycji.
Metronome Festival Prague 2018 odbędzie się w dniach  22-23 czerwca, czyli za 184 dni. Dobrze się składa, ponieważ tym razem będziemy mieć jeszcze cały tydzień na przygotowanie się na Open'era. Jak wiecie, w tym roku festiwale dzieliło kilka dni. Ledwo co zdążyłem wrócić z Pragi, a na drugi dzień pakowałem się do Gdyni. Tempo było szalone, ale logistycznie do ogarnięcia.

Dotychczas zostali ogłoszeni:
Tom Odell, The Chemical Brothers, Faithless DJ Set, David Byrne, John Cale, Midi Lidi, Tata Bojs, Umkart, Zrni.

Organizatorom Metronome Festival radziłbym postaranie się o polską wersję strony, bo odbieram wiadomości, że festiwal prezentuje się naprawdę ciekawie i wzbudza zainteresowanie wśród CTRL'ujących :)




PS. VLOG FESTIWALOWY - tutaj!
PS2. Všem moc děkuji za společnou zábavu a velmi se těším na naše další setkání :)

CTRL'uj Muzykę!
Muzyka Łączy!

           

~pattt

Coals





Azekel



Ewa Farna




Birth of Joy


The Veils



Sting


A_GIM & Lilly Hates Roses










GusGus 



Baby in Vain


Young Fathers

Kasabian



Solomun




FESTIWAL I PRAGA












@CTRL PATTT

CTRL'uj podobne wpisy

0 komentarze

Komentuj z głową. Masz inne zdanie? Wyraź je grzecznie w komentarzu.