The Dumplings Orkiestra - relacja z koncertu w Krakowie, 23.11.2017

21:07



Drodzy!
Przed Wami już trzeci tekst Doroty Żabińskiej, która również kręci się po koncertach i czasem zapyta, czy może napisać relację w ramach nowego działu "CTRL'ujący Piszą!" - a piszą całkiem ładnie, prawda? Ja tam mało się wtrącam. Pisownia oryginalna. Zapraszam do lektury i zgłaszania swoich pomysłów na teksty.


The Dumplings znaleźli się na mojej koncertowej bucket list, odkąd tylko ich usłyszałam w 2014 roku. Od pierwszych singli "Słodko słony cios" czy "Technicolor Yawn" interesowałam się ich kariera muzyczna, nie tylko jako grupy, ale także solo. Duet tworzą Justyna Święs oraz Kuba Karaś. Dwoje dwudziestolatków pochodzących ze Śląska, którzy szturmem zdobywają muzyczny rynek w Polsce.

Niestety, jak na wszystkie wymarzone koncerty musiałam trochę poczekać. Miałam okazję rzucić okiem na ich występ podczas Open'era 2017. Usłyszałam jedynie kilka piosenek, a pogoda i zmęczenie ostatniego dnia znacząco przeszkadzały mi w odbiorze. Więc czekałam cierpliwie, aż do dnia 23.11.2017 i koncertu w krakowskim klubie Studio. Był to kolejny punkt z trasy koncertowej wspólnie z orkiestrą symfoniczną, która też mieliśmy okazję usłyszeć na festiwalu w Gdyni.  Dzięki temu na scenie zamiast dwójki pierogowego zespołu widzieliśmy aż 10, a nawet 11 osób! 

Skąd w ogóle pomysł na to żeby w trasę koncertową zabrać cała ekipę, z którą utworzyło się tylko jedną piosenkę? Odpowiedz sama nasunęła się przy pierwszych dźwiękach "Piękne dłonie". Ciarki przeszły całe ciało i zostały aż do końca. Podczas koncertu zabrzmiały orkiestrowe aranżacje utworów znanych z dwóch płyt, między innymi: "Betonowy Las", "Kto zobaczy". Wszystko przeplatane niezwykle szczerymi i sympatycznymi rozmowami z publiką. Nie było to idealne show, choć właśnie w tym najbardziej ujmowało - w szczerości i niewymuszonej nieśmiałości członków zespołu. Podczas jednej z przerw, Justyna wspomniała o nieprzychylnych komentarzach, mówiących że podczas ich występu nie mają integracji z publiką. Krakowska publiczność szybko przekonała ją, że to bzdura. Choć moim faworytem w "konferansjerce" jest Kuba. Za każdym razem, gdy podchodził do mikrofonu wywoływał salwy śmiechu. Między innymi, gdy Justyna powiedziała, że ich show jest nudne (co również wyczytała z komentarzy), zatem postanowili rozbierać się na scenie. Na co Kuba nieporadnie ściągając koszulę dodał: "przepraszam, jeszcze się uczę"


Do plusów koncertu trzeba zaliczyć nagłośnienie. Po remoncie klub Studio zmienił się nie do poznania (choć muszę przyznać, że znam to jedynie z opowieści znajomych, gdyż w klubie byłam pierwszy raz już po remoncie). Drugi mój koncert w tym miejscu uważam do najlepiej nagłośnionych. 

Publika od pierwszej piosenki nieśmiało bujała się z nogi na nogę, a dopiero ostatnie piosenki rozbudziły większość obecnych.  Niespodzianką okazał się cover znanego przeboju Roberty Flack "Killing me softly", zaśpiewany z gościem. Piosenkę na pewno kojarzycie z filmu "Był sobie chłopiec", ale wykonanie Hugh Granta to nic w porównaniu pierogowej orkiestrowej mocy. Kolejna - "Nie gotujemy" (zdecydowanie utożsamiam się z tytułem) zaśpiewaliśmy razem i z przykrością usłyszeliśmy, że to już koniec. Niezaspokojona publiczność wymusiła bis i okazało się, że The Dumplings mieli dla nas jeszcze jedną małą niespodziankę. Utwór "Nie słucham" Justyna wykonała wspólnie z Karolina Artymowicz, znanej z zespołu Create. Obie dziewczyny idealnie zgrały się razem. Kolejny już solo, "Kocham być z Tobą" w całości zaśpiewała rozbujana publiczność.

Na samym końcu zabrzmiał kawałek, od którego tak naprawdę rozpoczęła się cała współpraca z orkiestrą. "Ach nie mnie jednej" - piosenka z repertuaru Skaldów wykonana wraz z Łucją Prus. Tekst do niej został zaczerpnięty od znakomitej Agnieszki Osieckiej. Przypomnę, że to właśnie ona jest bohaterka koncertu nowOsiecka i wydanej płyty, na której polscy wokaliści na nowo przypominają największe przeboje tekściarki.


Spieszcie się, jeśli nie chcecie przegapić najfajniejszego show tej jesieni! Pierożki serwowane będą jeszcze w Szczecinie i jutro w Poznaniu. Trasa jest rzeczywiście krótka, ale rozsiana po całej Polsce. Warto! Jeśli znacie i lubicie utwory The Dumplings, gwarantuje Wam, że odkryjecie je zupełnie na nowo.


Tekst i zdjęcia: Dorota Żabińska
Z podziękowaniami za CTRL'owanie - ctrl pattt!






CTRL'uj Muzykę!
Muzyka Łączy!

           

~pattt

CTRL'uj podobne wpisy

0 komentarze

Komentuj z głową. Masz inne zdanie? Wyraź je grzecznie w komentarzu.