Czesław Śpiewa, relacja z koncertu, 19.10.2017, Toruń, Lizard King

20:38


Wracając z moich kolejnych podbojów górskich 19 października 2017, nie mogłem ominąć Torunia i kolejnego koncertu. Tym razem w moich planach pojawił się Czesław Śpiewa w klubie Lizard King. Czesław Mozil, tak jak zapowiadał już kilka miesięcy temu, wyruszył na początku września wraz ze swoim zespołem w jesienną trasę koncertową. Tym razem trasa tyczy się większych miast, ale nadal skupiona jest na promocji najnowszego albumu "Księga Emigrantów. Tom II".

Z Czesławem na żywo nie miałem jeszcze do czynienia. Tyle widziało się go w telewizji, tyle się o nim słyszało, a jeszcze więcej sam opowiadał w wywiadach. Mozil był wszędzie, gdzie nie zajrzałeś. Pewnie byli i tacy faceci, którzy obawiali się nawet, czy czasem nie zastaną go w łóżku z ich własnymi kobietami. Jak jest teraz? Inaczej. Jak twierdzi, hype na niego skończył się, bo w jakimś momencie było go za dużo. Pewnie i jest w tym trochę prawdy. Jednakże bardziej przemawia do mnie inny argument. Jego muzyka i tematyka jaką porusza stała się dojrzalsza i trudniejsza w odbiorze. Trudniejsza teoretycznie. Do dzisiaj przecież utwór "Nienawidzę Cię Polsko!" wielu interpretuje na swój sposób, a przecież przekaz wydaje się być tak oczywisty. Gdzieś tam w międzyczasie Czesław zaczął dbać o swój wizerunek, zakochał się i ożenił. Zmiana na pewno widoczna jest na scenie i pod sceną - w postaci fanów, którzy przychodzą na koncerty. Ale o tym za chwilę.


O nowym albumie napisałem kiedyś krótko, że jest on najdojrzalszym artystycznie dziełem Mozila. Mocne, niebanalne, niełatwe, ambitne teksty wraz z poszerzoną i rozbudowaną częścią instrumentalną oddają niepowtarzalny klimat płyty i wciąż żywego tematu emigracji, którego miałem okazję doświadczyć na własnej skórze. Muszę przyznać, że wcześniejsze dokonania Czesława nie przykuły tak bardzo mojej uwagi. Jednakże, kiedy widziałem ogarniętego, ułożonego, odmienionego człowieka krążącego po wywiadach na polskim YouTubie, promującego płytę nagraną z orkiestrą Arte dei Suonatori, czułem, że popowy Czesław przemawia do mnie bardziej niż kiedykolwiek. Doszedł w końcu do takiego momentu, kiedy może pozwolić sobie na płyty, jakie docenią już tylko nieliczni.

Efekt tej zmiany ukazał się podczas koncertu w Toruniu. Ludzie wypełniający klub Lizard King nie zaliczali się do napalonych nastolatek, które przez cały koncert będą trzymać komórkę w ręce, a po - liczyć na coś więcej niż zdjęcie za 2,50 czy 5 zł mające wspomóc fundację, dla której Czesław przeznacza pieniądze. Ku mojemu zdziwieniu pojawiło się starsze towarzystwo z drobnymi wyjątkami. We wcześniej zarezerwowanych stolikach, przy tańszych i droższych drinkach, bawiono się i słuchano uważnie narracji płynącej ze sceny.


Mozilowi towarzyszyli muzycy z Royal Danish Music Academy i Rhythmic Music Conservatory, którzy znają się z nim i grają od 15 lat. Tutaj wszystko było perfekcyjnie zgrane. Szkoda tylko, że tej chemii nie było widać pomiędzy muzykami podczas koncertu. Dodatkowo podczas krótkich tekstów stand-upowych Czesława, wplecionych w cały występ, zespół stał z doklejonym uśmiechem na twarzy nie rozumiejąc przy tym ani słowa. Wyglądało to strasznie komicznie. Czesław również w niektórych piosenkach, zwłaszcza tych z tekstami Miłosza, używał iPada i śpiewał je ze ściągą. "Polak Mały" naprawdę nie ma skomplikowanych słów. Co dalej? Miejscami akustycy zasypiali za konsolą i wokal był zagłuszany przez instrumenty, z których najbardziej brakowało mi perkusji. Odbiło się to na kilku kawałkach, ponieważ nie miały tej samej mocy znanej z płyty. Dla przykładu przytoczę mój ulubiony - "Na Straganie". Specjalnie dla Was nagrałem go w całości.



Jak sami słyszycie - Czesław daje rade. Oczywiście inaczej występ brzmiałby z całą orkiestrą Arte dei Suonatori. Na samą myśl gęsia skórka pojawia się na ciele. Z miłą chęcią zobaczyłbym zespół raz jeszcze, ale już w otoczeniu nie trzech, a większej ilości muzyków i instrumentów. Wtedy ta cała muzyczna machina miałaby większy rozmach. Trzeba jednak podkreślić, że koncert był naprawdę dobry. Pomimo tych drobnych szczegółów, które wymieniłem wyżej, trzeba przyznać, że Czesław Mozil jako jeden z nielicznych potrafi pisać prostą, ale piękną muzykę, poprzez którą tak dosadnie porusza temat emigracji, dając zarazem ludziom nadzieję, że Polska jak by nie była, zawsze będzie tą jedyną ukochaną Ojczyzną. Przy okazji przewrotna konferansjerka generuje wśród obecnych uśmiech na twarzy, tak bardzo potrzebny w dzisiejszych czasach.

Na trasie zespołu Czesław Śpiewa jest jeszcze kilka koncertów. Zobaczcie, gdzie możecie ich złapać - o tutaj.



CTRL'uj Muzykę!
Muzyka Łączy!

           

~pattt


Reszta zdjęć.











CTRL'ujcie MUZYKĘ!

CTRL'uj podobne wpisy

0 komentarze

Komentuj z głową. Masz inne zdanie? Wyraź je grzecznie w komentarzu.