GORILLAZ - HUMANZ - KONKRETNA RECENZJA ALBUMU

17:06



Zapowiedź albumu HUMANZ i 4 kawałki udostępnione jednego dnia zachwiały równowagą tego świata. Różne opinie, różne odczucia fanów Gorillaz. Moje były bardziej na plus, o czym mogliście przeczytać we wstępnej recenzji tutaj -> WIELKI POWRÓT GORILLAZ! WSTĘPNA RECENZJA I ANALIZA HUMANZ! Dlatego dzisiaj nie zamierzam się rozpisywać. Dla bardziej ciekawskich, którzy jakimś trafem ominęli szczegółową analizę kawałka "Hallelujah Money" odwołuję w link -> GORILLAZ - HALLELUJAH MONEY - LOKOWANIE PRODUKTU ILUMINATÓW I MUZYCZNA SKŁADANKA DONALDA TRUMPA - KONKRETNA ANALIZA. Dowiecie się tam kilku rzeczy spoza mainstreamu. 

Jak sami widzicie, pozostaje mi uzupełnić wcześniejsze wpisy kilkoma spostrzeżeniami. Mam wrażenie, że brakuje tutaj kropki nad i, którą zamierzam postawić. Na szczęście, należę do tych fanów, którzy potrafią świadomie napisać recenzję bez klapek na oczach. Tak więc...gdzie tutaj zacząć, tzn. zakończyć?

Gorillaz powrócili po 7 latach z materiałem na prawie 3 płyty. Ale jak się okazuje, to nie wszystko. Damon Albarn w rozmowie z Zane Lowe powiedział, że ma 40-45 kawałków, które nie są jeszcze ukończone, przy okazji dodał: "I’m just sort of slowly going through all tunes that sort of didn’t work out and finishing them. (...) I can stay in the game for at least another 18 months, I reckon". Już w tym momencie, w głowie każdego z nas powinna zapalić się lampka ilość>jakość. Kiedy świat zalała informacja o 26 kawałkach na najnowszym albumie, myśl o jakości momentalnie przeleciała mi przez głowę. Gdzieś tam jednak miałem zaufanie do Damona, bo przecież nie pozwoliłby sobie na najdrobniejszy błąd. Niestety, coś poszło nie tak. Albarn od początku założenia Gorillaz przyzwyczaił nas, że kolaboracje albumowe mogą brzmieć i wyglądać naprawdę genialnie. Dlatego zespół od zawsze z kimś współpracował i tworzył niezapomniane utwory. Na Humanz mamy jednak przesyt, przeważyła ilość nad jakością, przez co album ciągnie się bez końca, niczym flaki w oleju. Koleżanka napisała do mnie, że owszem, jest to dobry album, ale żeby leciał gdzieś tam sobie w tle. Niestety, muszę zgodzić się z tymi słowami. Brak kawałków na miarę hitów, które za x lat wywołają u nas gęsią skórkę niczym przy pierwszym odsłuchu. Dla przykładu sprawdźcie sobie, jak reagujecie na te nazwy -> "Clint Eastwood", "Feel Good Inc.", "DARE, Dirty Harry", "19-2000", "On Melancholy Hill". O tym właśnie piszę! Być może w przyszłości zareagujecie tak, na jakiś trak z płyty Humanz. Być może.


Totalnie zawiedziony jestem współpracą z De La Soul. Utwór "Momentz" zniknie z ust wszystkich niczym tak wycinany na albumie hejt w stronę Donalda Trumpa. Albarn miał co wycinać, bo jak sam przyznał: "There’s no references to [Trump] on the record – in fact, any time when anyone made any reference, I edited it out. (...) I don’t want to give the most famous man in Earth more fame, particularly. He doesn’t need it!". Bezpośredniego uderzenia nie ma, ale pośrednio... Trump i wizja końca świata za jego rządów? Ktoś tu chyba nam się rozpędził. Humanz pod niby lekkim i tanecznym przekazem niesie ze sobą drugie dno, dno pełne politycznych sprzeczności, obaw społecznych i podziałów, wszystko pod radosną otoczką #WeAreHumanz. Każdy poprzedni album coś sobą opowiadał, tutaj po prostu tego nie czuć. No i w końcu brakuje mi pełnowartościowych utworów z Albarnem w roli głównej. 1 z 26, "Busted and Blue", to za mało. Na dodatek piękna ballada brzmi jak odcięta z solowego albumu "Everyday Robots".

Do moich ulubionych traków dorzucam: "Submission" ze świetnym wokalem Keleli i Danny'ego Browna, "Charger" - który niesie ze sobą ciekawy przekaz. Jeżeli jednym z założeń albumu, był świat widziany po apokalipsie, czyli kiedy otaczającą nas nową technologię trafi szlag, człowiek może ogłupieć, ponieważ jest tak od niej uzależniony. Stąd głos w głowie 2D. Nękający głos złego ducha, w którego wcieliła się Grace Jones. W wersji rozszerzonej albumu, muzycznie wyróżnia się i przyciąga "The Apprentice". Dzieje się, dzieje.



Szach-mat?
Humanz jest jak szwedzki stół, obfity w różnorodności. Podchodzisz do niego zafascynowany za sprawą ogromnego wyboru. Kiedy tak dłużej postoisz i popatrzysz, to w tym miszmaszu wybierzesz kilka naprawdę ciekawych potraw. Od wszystkiego mógłbyś dostać niestrawności. A jeżeli jest to z założenia taneczny i imprezowy album - lepiej nie mieszaj. W dwóch słowach - imprezowa sinusoida, miejscami bardzo, ale to bardzo dobra.

Ocena HUMANZ:
3,5/5

Aktualizacja 9 maja 2017.
Wygląda na to, że płyta doczeka się wersji Super Deluxe już 25 sierpnia 2017! LINK!
Będzie to winylowy box set składający się z 14 krążków!




Na samym końcu nie zapomnijmy o dwóch koncertach w Polsce!
W końcu GORILLAZ będą mogli zaprezentować się polskiej publiczności.
Wciąż czekamy za dniem, kiedy bilety trafią do oficjalnej sprzedaży.
Koncerty zapowiadają się wyśmienicie! Rezerwujcie czas i pieniądze na 14 czerwca w Warszawie oraz 18 czerwca w Katowicach.  

Koniecznie dajcie znać w komentarzu pod tym wpisem, czy na facebooku ctrl pattt, jak Wam podoba się nowy album Gorillaz? :)


Łączmy pasje, dzielmy się wspólną zajawką!
CTRL'ujcie MUZYKĘ!

~pattt

CTRL'uj podobne wpisy

0 komentarze

Komentuj z głową. Masz inne zdanie? Wyraź je grzecznie w komentarzu.