Linkin Park - Heavy (feat. Kiiara) - Konkretna Recenzja singla i zapowiedź One More Light

00:21



Nie pamiętam dokładnie, kiedy odłączyłem się od Linkin Park, ale było to już jakoś przed "Minutes to Midnight" (2007). Czasy "Hybrid Theory" (2000) oraz albumu "Meteora" (2003) pamięta pewnie większość z nas, a z każdym odpaleniem tych płyt przypominamy sobie te beztroskie, młodzieńcze lata. Co stało się dalej? U mnie Muzyka Alternatywna na dobre zaczęła rozkładać skrzydła, a zespół Linkin Park szukał nowych dźwięków na przetrwanie. Kiedy "Minutes to Midnight" był jeszcze do zaakceptowania, tak kolejne albumy nie przechodziły nawet z zagrychą. Panowie tracili starych fanów, ale zdobywali również i nowych - tych z młodego pokolenia. Po dokładnie wykastrowanym "A Thousand Suns" (2010) przyszedł "LIVING THINGS" (2012) pisany wielkimi literami, żeby nikt go nie przeoczył. Faktycznie, w porównaniu z poprzednikiem, to własnie tutaj zaświeciło Słońce i dla wiernych fanów pojawiły się (po długim czasie) pierwsze promyki nadziei. "The Hunting Party" zaskoczyło pazurem ale i ogromnym chaosem, Chester Bennington przypomniał sobie, że pomimo swojego wieku i odpoczynku od tzw. "darcia mordy", jest jeszcze w stanie coś z siebie wycisnąć. Nie zrozumcie mnie źle, oszczędność wokalna to bardzo ważna sprawa, ale przecież nie wiąże się to z tworzeniem beznadziejnych kawałków i płyt, prawda?

Tak w skrócie przedstawiłbym całą dyskografię Linkin Park do tego momentu. Na 19 maja zespół zapowiedział nowy album pod nazwą "One More Light". Trzeba przyznać - Panowie nie boją się eksperymentować i lubią zaskakiwać swoich fanów. Nie tylko Chester czy Mike Shinoda romansowali z innymi gatunkami, przecież My sami wciąż to robimy. Zresztą, niech przykładem będzie singiel "HEAVY" zapowiadający nowe wydawnictwo. Po raz pierwszy w historii Linkin Park usłyszeliśmy kobiecy głos, artystki R&B - Kiara Saulters, występującej pod pseudonimem Kiiara. Jakim cudem do tego doszło? Z pomysłem wyskoczył Joe Hahn, by zrobić coś, co pozwoli na "wyjście z pudełka" i dodanie dynamiki, której zespół potrzebował. Mike Shinoda powiedział nawet więcej: "W kolejnym etapie doszliśmy do wniosku, że dodanie tego extra wokalu nada większego znaczenia i silniejszego przekazu piosence. Nie będzie to tylko zmaganie się i walka jednej osoby".  Z ciekawostek trzeba podkreślić udział osób trzecich w całym zamieszaniu. Kiedy Zane Lowe dowiedział się o pomyśle zespołu, bez wahania zaproponował właśnie Kiiarę, i stało się. To tak w wielkim skrócie, bo już czas na Muzykę. Posłuchajcie tylko jak wyszła ta współpraca.


Tyle z historii powstania. Ale jak brzmi HEAVY?
Dla jednych niestety, dla innych "stety" - nie jest to ciężkie granie. Wszystko zamyka się w delikatnych samplach muzyki pop. Pojawiają się klawisze fortepianu dodające uroku i pewnej intymności. Perkusja nie przejmuje pierwszego planu, miejscami wyłania się bardziej z ukrycia i brzmi naprawdę świetnie. Sama nazwa "Heavy" tyczy się oczywiście strony lirycznej i zwraca uwagę na to "coś" (bądź kogoś), co trzyma nas przy sobie i jednocześnie ściąga w dół, a tak ciężko jest nam się od tego odczepić. "So much more than I can carry I keep dragging around what's bringing me down"/ I know I'm not the center of the universe but you keep spinning 'round me just the same". Prosty, chwytliwy kawałek, ballada, która mam wrażenie, trafi do wielu słuchaczy. Nie napisałem jeszcze, że ten początkowo wydający się ciężki orzech do zgryzienia, nie jest wcale taki zły, a nawet (uwaga!), podoba mi się. Wokal? Bez zastrzeżeń. Chester w nowej odsłonie, ale to Kiiara wznosi utwór na szczyty. Mam wrażenie, że bez tej dziewczyny nie byłoby tak dobrze.

Live na facebooku odpowiedział na wiele pytań, w tym podstawowe -  tak, HEAVY jest wyznacznikiem całego brzmienia albumu, wszystkich 10 piosenek. "One of the reasons why we chose ‘Heavy’ as the first single is because it is really the core sound of the album" - powiedział Shinoda. Doceniam bardzo podejście zespołu do pracy nad nową płytą. Panowie chcieli stworzyć coś spójnego i to, na co mieli ochotę już od dłuższego czasu. Z późniejszej rozmowy w studiu można zaobserwować szczerość, radość i wciąż nieustającą pasję do tworzenia i dzielenia się Muzyką. Tylko, co na to wszystko odbiorcy, fani? Znowu zostali podzieleni? Prawda jest taka, że hejterzy zawsze uderzą w klawiaturę, a pozostali włożą słuchawki lub podkręcą głośniki i wsłuchają się w zupełnie nową historię napisaną przez nu metalowych weteranów z Linkin Park.

PS. Jestem bardzo ciekawy Waszego zdania. Co myślicie o HEAVY, jak i całej historii Linkin Park?Jeżeli nie uda Wam się skomentować tutaj pod wpisem, wejdźcie na facebook'a CTRL PATTT i dajcie znać.

Why is everything so heavy? ;)


Łączmy pasje, dzielmy się wspólną zajawką!
CTRL'ujcie MUZYKĘ!

~pattt

CTRL'uj podobne wpisy

2 komentarze

  1. Przymierzałem się do tej piosenki kilkukrotnie i po prostu nie mogę. Nie rozumiem tej dziwnej zmiany. Wszystko na tym siglu już gdzieś ostatnio było. Ciężko więc mówić o wyznaczaniu trendów, czy nawet o zmianie stylu, jeśli jest to po prostu (mało ciekawa) kalka z list przebojów. Nie spodziewałem się czegoś takiego po Linkin Park.

    PS. Dodam tylko, że jest to zdanie odrębne, a nie jakieś tam hejtowanie, bo zauważyłem, że ostatnio używa się tego słowa zupełnie bezmyślnie.

    Pozdrowienia,
    Bartek

    http://bartosz-po-prostu.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednym podchodzi, innym nie. Równowaga musi zostać zachowana. Zrobili hiciora na listy przebojów, ale czy albumem zwojują świat? Tutaj już może być ciężej. Jeżeli mimo wszystko nagrali równy i stabilny w odbiorze album, to w porównaniu do ostatnich płyt - będzie to ich sukces.

      Usuń

Komentuj z głową. Masz inne zdanie? Wyraź je grzecznie w komentarzu.