AUDIORIVER FESTIVAL 2016 - konkretna relacja z niespodzianką!

20:45


11 edycja płockiego festiwalu Audioriver przechodzi do historii,  i chociaż wciąż czekam za oficjalną informacją prasową podsumowującą cały fest, można pokusić się o stwierdzenie, że organizatorzy pobili kolejny rekord publiczności. Bilety na imprezę wyprzedane, tłumy festiwalowiczów i statystyki, które mówią bardziej o tendencji wzrostowej, aniżeli spadkowej. 

Ponieważ był to mój pierwszy wypad na Audioriver, nie mam punktów odniesienia do poprzednich edycji, czyli teoretycznie ten wpis powinien być krótki, a na pewno krótszy. Pomimo tego postaram się wskazać plusy i minusy festiwalu, chociaż już teraz mogę napisać, że tych drugich będzie malutko. Niestety nie mogłem wybrać się na całe 3 dni, dlatego nie napiszę Wam o sytuacji na polu namiotowym, czy niedzielnych imprezach SUN/DAY. Zapewniam - wpis będzie konkretny jak zawsze. Zabieram Was ze sobą na AUDIORIVER 2016!
Na samym końcu wpisu zapraszam do obejrzenia VLOGA festiwalowego równego 26 minut, gdzie pierwsze 13 minut to konkretna przechadzka po miasteczku festiwalowym, a kolejne to już krótki zapis poszczególnych koncertów. Potraktujcie to jako uzupełnienie pisemnej relacji.

1. DLACZEGO AUDIORIVER?
Na wstępie chciałem zaznaczyć, że każdy festiwal jest inny, a Audioriver jest przyjemnym odskokiem od monotonii, która wdarła się na polski rynek. Niby jest tego dużo, ale zawsze jest tak - podobna muzyka, pole, kilka scen, Ci sami ludzie i kwestia kto lepiej jest ubrany niczym na Coachella. Tutaj ludzie chodzą w klapkach, z koszulkami "pozdro techno" i totalnie mają wywalone na to, jakie ciuchy masz na sobie. Samo miejsce wybrane na Audioriver jest niezwykle malownicze i od chwili przekroczenia bramek wejściowych Twój uśmiech wręcz promienieje na twarzy. Plaża nad Wisłą, czyli podnóże starego rynku nadaje niesamowitego klimatu. W pobliżu Katedra, Zamek Książąt Mazowieckich, Amfiteatr. W blasku księżyca i nocnych świateł z wrażenia możesz otworzyć buzię. Sami artyści nie kryją zachwytu, co podkreślają dosyć często ze sceny. Pięknie tu!

Nie wiedziałem czego spodziewać się po festiwalu. Zobaczyłem line'up i stwierdziłem - JADĘ! Zwłaszcza sobota i drugi dzień jakby był pisany właśnie dla mnie, ale o tym za chwilę. Artystów występujących było od cholery. Ponad 100 koncertów! Karnety w zależności od okresu zakupu i wyboru pomiędzy 2-3 dniowymi oscylowały w kwotach 170/260, 230/320 zł. Bilety jednodniowe 150 zł! W tej kwestii naprawdę nie ma na co narzekać. Brakuje Wam słowa "drożyzna"? - bo mi nie. Rzekłbym - tanioszka i oby tak dalej! 

2. LINE-UP
Jak zwykle pozostaje w kwestii gustu każdego z nas, więc nie będę się zbytnio rozczulał. Mój plan był prosty i zapisał się pod główną sceną: Nowika & Mr. Lex, Kamp!, C2C, Gorgon City, Sigma. Nie starczyło czasu na Dj Shadow, ale poznałem muzykę Crystal Castles. Jak wiecie, na co dzień siedzę w zupełnie innych klimatach, ale szanuję dobrą elektronikę, jaram się tymi wszystkimi kabelkami, mikserami, konsolami, i uwielbiam zabawę, gdzie można poskakać do innej muzyki, bez ograniczeń. Warto też czasem pokazać ludziom szacunek do innych gatunków, nawet jeżeli słyszysz, że "to... to gówno jest". Spójrzmy na to z innej strony. Wszystkich nas łączy wspólna pasja i zajawka do Muzyki. Pod sceną i na całym terenie festiwalu, gdziekolwiek bym nie był, non stop czułem, że jestem we właściwym miejscu, z ludźmi, których serducho przepełnione jest nutami. Wymiana zdań, wspólne koncerty i zachwyty, wspomnienia, muzyczne plany i rozmowy do porannych godzin. Mógłbym tak bez końca. Dawno nie miałem takiego uśmiechu na twarzy, poważnie. Muzyka łączy a nie dzieli, jak każda wspólna pasja. 

O poszczególnych występach poczytacie gdzieś tam niżej.

3. ORGANIZACJA I MIASTECZKO FESTIWALOWE 
Może wynika to z faktu, iż na festiwalu spędziłem 1 dzień, ale jestem zachwycony tak dobrą organizacją. Stary Rynek, czyli takie serce Audioriver, zapełniono dodatkowymi atrakcjami. Kolejna już scena, targi muzyczne, fashion nights - czyli targi mody niezależnej. Kawałek od centrum kino festiwalowe i 3 produkcje w repertuarze. Obszedłem co się dało, nagrałem tyle na ile pozwoliły karty pamięci, zdjęcia też są, a przecież to jeszcze nie teren festiwalu! Organizatorzy zadbali o to, by chociaż trochę klimat wydarzenia odczuli ci, którzy nie mogli przejść przez główną bramę. Należą się słowa uznania. Przy okazji targów wygrałem takie coś jak KORG Monotron Analogue Ribbon Synthesizer - i rozkminiam jak się tym pobawić. W każdym razie - dzięki!





Ale przejdźmy już na ścisły teren festiwalu.

5 scen, które nie zagłuszały się wzajemnie - pomimo bliskiej odległości od siebie, dobre jedzonko i klimat w strefie jelenia, gumki za free, miejsce dla palących z atrakcjami, VIP, sklepik z ciuchami. Było co robić, było gdzie chodzić i odpocząć w strefach chillout'u. W zupełności wystarczająco atrakcji. Bezpiecznie? Jak nie szukasz rozróby, to w większości przypadków nie masz zastrzeżeń do niczego. Ludzie przyjaźnie nastawieni, rozmowni w każdych sytuacjach: przy kibelkach zwłaszcza - bo kiedy podążasz za potrzebą i spotykasz bratnią duszę... czy ja muszę o tym pisać? ;)



Czas przejść do samych koncertów i uniesień większych i mniejszych.

[NOVIKA & MR. LEX]
Zaczęli trochę później niż planowano, na przeszkodzie stanęły drobne problemy techniczne. W sumie ich występ wykorzystałem na zwiedzanie terenu festiwalu, jednakże kiedy postałem chwilę i posłuchałem muzyki jaką grają, hm... ciężko było mieć jakieś "ale". Na scenie również prezentują się bardzo dobrze.



[KAMP!]
Koncert chłopaków w całości zaliczyłem na wzgórzu, wśród nowo zapoznanych ludzi. Przy okazji miałem ciekawy widok na scenę i wciąż napływających festiwalowiczów. Zapewne framelapsy widzieliście na moim instagramie? Prawda? Ok, jak poradzili sobie KAMP! na scenie? Bodajże 2 lata temu byłem na koncercie chłopaków i wszystko było poprawne bez jakiś tam zachwytów. Obecnie słyszę ogromny postęp w jakości tworzonej przez nich muzyki elektronicznej. Oby tak dalej.



[C2C]
Francuzi potrafią. Ich show, dosłownie - show, polecam każdemu. Mistrzowie skreczowania i łączenia gatunków muzycznych w taki sposób, że Twoje nogi nie mogą ustać w miejscu, a głową przytakujesz przez cały występ. Zresztą, zdobyty tytuły mówią same za siebie. Nie wiedzieliście? 1, 2...5 zwycięstw na światowych turniejach. Odpalcie ten filmik na YouTube -> C2C - DMC DJ team World Champions 2005 set. W połowie występu na Audioriver mieliśmy nawet mały pojedynek obrazujący jak takie coś wygląda. Panowie podzielili siebie na dwie rywalizujące pary, publikę na pół i walczyli o zwycięstwo oraz uznanie, podczas kiedy tłum miał dopingiem wybrać najlepszych. Uwielbiam jak biorą się za electro swing - przykład utworu "Happy". Mam nadzieję, że kojarzycie kolejny francuski zespół pod nazwą Caravan Palace? Właśnie o taką muzykę mi chodzi. Swoją drogą CP pasowaliby na Audioriver. Może za rok drodzy organizatorzy? Także, nie mieliśmy na scenie żadnych amatorów. Perfekcyjni w zabawie za konsolami i w kontakcie z ludźmi pod sceną. Cały występ pamiętam idealnie, a to też zasługa przylepienia do barierek. C2C ograli wszystkie hity: "The Cell" na introduction, "Delta", "Down the Road". "The Beat" zmiażdżył za sprawą wejścia z rapsami Beastie Boys - "Intergalactic". Geniusze. Spójrzcie tylko na te zdjęcia.






[GORGON CITY Live] & [SIGMA Live] 
Te "live" jest tutaj bardzo znaczące. Już tłumaczę dlaczego. Do muzyki obydwu zespołów mogliśmy pobujać się na Free Form Festival w 2014 roku, ale były to tylko Dj Set'y. I chociaż 2 lata temu Sigma wyszła z tego lepiej niż Gorgon City, to tym razem mieliśmy podwójne wydarzenie muzyczne, gdzie instrumenty w końcu pojawiły się na scenie, a wraz z nimi pełen skład ludzi odpowiedzialnych za wokal i pobudzenie publiczności do jeszcze lepszej zabawy. W Gorgon City wyróżniała się taneczna wokalistka oraz znakomity perkusista, który starał się wyciągnąć z festiwalowiczów ostatnie krople potu. Sigma live podchodzi pod Major Lazer. Za konsolami dwójka Dj'ów, a przed nimi charakterystyczny, napinający swoje mięśnie gitarzysta, pary wokalne i ten grubszy, "agresywny" typ - tworzący największy i najlepszy, pozytywny rozpierdol na scenie. Tak było, nie da się ukryć. Nie ma co przebierać w słowach. W tym momencie nawet Pan ochroniarz dał popis taneczny, bo jak tutaj stać sztywno przy dobrej muzyce? I żeby nie było, że ktoś tutaj się śmieje, nic z tych rzeczy. Z mojej strony ogromny szacun. Tak właśnie powinna wyglądać ochrona na festiwalach. Jest czas kiedy trzeba pokazać kto tu rządzi, ale jak ludzie są pokojowo nastawieni i widzą, że obok nie ma typa, który tylko czeka żeby dać komuś w zęby, to wszystko przebiega pokojowo bez żadnych akcji. Pana z Security poznacie oglądając vlog festiwalowy, oczywiście wszystko za zgodą upublicznienia wizerunku :)





[CRYSTAL CASTLES]
Przed koncertem nowych Crystal Castles zostałem wprowadzony w świat duetu przez nowo zapoznaną osobę przy barierkach. Dowiedziałem się, że Ethan Kath tworzy tu wszystko sam. I faktycznie, miałem wrażenie, że wokalistka poza oblewaniem się wodą i różnymi wygibasami na scenie mogłaby nie istnieć. Nie wiem też jak nazwać jej wokal, czy raczej to staranie wydobycia czegokolwiek czystego z ust. Niczym górnik szukający węgla. Wokół mnie zebrało się towarzystwo raczej takie, które potrzebowało pisemnej zgodny na wstęp od rodziców. Nic do Was nie mam, po prostu zastanawiam się, jaki przekaz daje sobą Crystal Castles dla tak młodego pokolenia. Ni to muzyczne, ni to liryczne. Niestety, nie dla mnie. Zwinąłem manatki, by nagrać kilka ujęć z festiwalowej górki.




Każdy z występujących wygrał w swojej kategorii muzycznej, ale jednak moje serce wędruje dla...
C2C i Sigma. Po prostu byli najlepsi.

Dalszą część imprezy na Audioriver zachowam dla siebie. Dodam tylko, że nosiło mnie po każdej scenie, i po każdym namiocie z mega pokręconymi, pozytywnie muzycznymi ludźmi, których wypada pozdrowić w tym momencie - zatem pozdrawiam! Muzyka i wspólna pasja łączy, i to jest piękne :) Drobna rada. Drogi Festiwalowiczu! Odzywaj się do ludzi, którzy stoją obok Ciebie pod sceną! Jesteście tam razem nie bez powodu, a być może przelatuje Wam koło nosa fajna przygoda festiwalowa, czy przygoda życia?

4. PODSUMOWANIE
Miały być jakieś minusy. Nie chcę powtarzać słów, które usłyszałem od innych, bo czy to byłaby rzetelna informacja? Sorry Audioriver, ale nie mam nic na Ciebie. Poważnie. To co widziałem, to co przeżyłem, to ile uśmiechu wylądowało na mojej twarzy i tych wszystkich ludzi. Coś pięknego i niezapomnianego. Wielkie dzięki!

5. VLOG + niespodzianka
A teraz zapraszam do obejrzenia VLOGA Festiwalowego. W obecnych czasach 26 minut dla zwykłego śmiertelnika może być ciężkim orzechem do zgryzienia, dlatego starałem się jak mogłem, aby ten czas zleciał Wam w mgnieniu oka. Sklejałem wszystko z wielką przyjemnością. Zapomniałem zabrać ze sobą mini statywu, stąd osoby wrażliwe na wstrząsy muszą uważać. Następnym razem będzie lepiej. Obiecuję. Bawcie się, CTRL'ujcie Muzykę, dzielcie się wspólną zajawką i kiedy zobaczycie mnie pod sceną podejdźcie przybić piątkę.

Jeszcze kilka słów o niespodziance.
Pierwsze dwie osoby, które namierzą we vlogu gościa z koszulką "Chujowy Pan Domu", wskażą dokładny czas jego ukazania się, będą mogły wybrać sobie jedną z płyt wykonawców, którzy wystąpili na głównej scenie w sobotę na Audioriver. Wiadomości prywatne wysyłajcie na facebooka CTRL PATTT. Edit: niespodzianka rozdana! :)

Zanim odpalicie vloga dajcie znać pozostałym o AUDIORIVER!




Łączmy pasje, dzielmy się wspólną zajawką!
CTRL'ujcie MUZYKĘ!

~pattt

CTRL'uj podobne wpisy

0 komentarze

Komentuj z głową. Masz inne zdanie? Wyraź je grzecznie w komentarzu.