Open'er Festival 2015/2016 - powrót na pole! Kolejny i ostatni poradnik przetrwania

20:00


Chyba tradycją staje się tworzenie przeze mnie relacji, a zarazem poradnika z festiwalu, który odbywał się prawie rok temu. Wychodzi na to, z mojego punktu widzenia, że obecny czas jest najlepszy na powrót do przeszłości i przypomnienie sobie "jak to było"? Dodatkowo, poznaliśmy kolejne gwiazdy tegorocznej, piętnastej edycji festiwalu, line-up prawie domknięty, czy już zamknięty(?), a większość z Was wciąż zastanawia się nad swoim pierwszym wypadem do Gdyni, albo kolejnym. Świadczą o tym, m.in. statystyki blogowe. Odkopywane są ponownie tematy Open'erów i Orendżów. Ilość wyświetleń poszczególnych wpisów jest dla mnie motorem napędowym. Szukacie tutaj dokładnych informacji i wiecie, że je znajdziecie. Polskie portaliki "muzyczne" mogą tylko pomarzyć o tak swobodnym przekazie. Grają i śpiewają tak, jak wypada, by tylko nie utracić maleńkiej akredytacji, by nie narazić się agencji. Mnie nikt nie ogranicza, Muzyka zwłaszcza.

<CO SPAKOWAĆ DO WALIZKI?>
Jak najmniej niepotrzebnych rzeczy. Ograniczcie się do podstaw i nie przesadzajcie. Szafiarki będą miały problem. Na szczęście, ludzie przyjeżdżają tu dla Muzyki, to nie Coachella! 


<DOJAZD NA OPEN'ERA>
Jeżeli nie macie swojego prywatnego samolotu, dotarcie do Gdyni może być problemem.
Jadąc pociągiem nie stoisz w korkach, ale możesz stać w kiblu, albo obok, bo PKP wciąż brakuje wyobraźni. Układ Ziółka z PKP też się wypalił. Ja, zaryzykowałem ponownie i postawiłem właśnie na polską kolej. Wyjazd Inowrocław. Nie pamiętam ile wagonów było podpiętych pod lokomotywę - 3 max, wiem, że było ich niewystarczająco. Z bólem serca, w Bydgoszczy, spoglądałem na festiwalowiczów, którzy zostali na peronie i nadzwyczajnie w świecie nie mogli wejść do pociągu. Ich wkurzenie unosiło się w powietrzu niczym smog nad Krakowem. Ścisk był ogromny! Brak miejsca dawał się wszystkim we znaki, zwłaszcza tym osobom zapełniającym WC. Tutaj toczyła się ciągła walka ze smrodem oraz ludźmi z nadciągającymi potrzebami fizjologicznymi. Wiadomo, picie piwka nie służy dobrze w długiej podróży. Gorzej jeżeli masz rozwolnienie. Palisz fajki, zioło? Masz problem jeszcze większy.

Oczywiście ścisk ma i swój klimat. Nowe nawiązujące się (bliskie) znajomości, wspólna wymiana pasją do Muzyki, wiecie o co chodzi. Lubię to, jednakże nie obraziłbym się na bardziej sprzyjające warunki do rozmowy, a nie woń szczochów, potu unoszący się w powietrzu. Witamy w Polsce, gdzie wszystko jest piękne tylko na papierku i w telewizji. Jest jeszcze jeden plus, im dalej - tym lepiej, kupowanie biletu nie ma sensu ;)

Także co za transport wybrać?
Z większych miast, takich jak Warszawa, możesz zabrać się samolotem, ale czy to ma sens? Tani bilet już od dłuższego czasu wiąże się z wysoką opłatą za bagaż. No chyba, że spakujecie się w podręczny. Ostatnio leciałem z Trondheim do Gdańska. Bilet w kuszącej cenie 75 zł, bagaż 23kg - 230 zł. Dziękuję WizzAir! Do tego dochodzi czas na odprawę... Co dalej? Ponoć ciekawie ma się Pendolino. Samochód? Stracicie "trochę" minut w korkach, natomiast open'erowski parking powinien pomieścić wszystkich bez problemu. Opłata za wjazd 20 zł. Wybór pozostawiam Wam. Ważne, by dotrzeć na czas i bezpiecznie.


<GDYNIA-komunikacja-organizacja-dojazd na teren festiwalu>
Tutaj, po raz kolejny nie ma się czego doczepić. Wydaje się, że z roku na rok jest jeszcze lepiej. Wszystko pięknie oznakowane od początku do końca. Wiesz, gdzie masz iść, gdzie stoją open'erowskie autobusy, w którym miejscu kupić bilety, wymienić tickety na opaski, itd. Nie masz prawa pogubić się, a jak to zrobisz - czekają na Ciebie pomocni wolontariusze - zapytaj, na pewno pomogą. Jest jeszcze prostsza opcja. Kieruj się za tłumem.

Godziny szczytu? Gdynia, jak każde większe miasto ma ten problem. Problem rośnie podczas Open'era. Moja rada. Jeżeli zależy Ci na zobaczeniu ulubionego zespołu, który gra wcześnie, nie wypuszczaj się za daleko w świat. Centrum miasta i wszystkie ulice w kierunku festiwalu są zawalone samochodami, autobusami, taxówkami. Po godzinie 16 zaczyna robić się gorąco, a bliżej 17...nie wiem, czy chcecie przez to przechodzić. Desperaci lecą do taksówek, szkoda, że niewiele im to daje. Poniżej nałożyłem dwa zdjęcia na siebie, wyszedł ciekawy efekt.


<POLE NAMIOTOWE>
Pole rozrasta się z każdą edycją festiwalu, szczególnie za sprawą przybywających festiwalowiczów zza granicy - ale to chyba nie dziwi i dobrze świadczy o rosnącej wciąż renomie Open'era. Na camping możesz wnieść (prawie) wszytko. Dla spokojnej głowy przeczytaj regulamin festiwalu. Pierwsza kontrol nie jest zbytnio szczegółowa, bo ochrona z ledwością ogarnia nacierający tłum. Przy kolejnych możesz stracić cały "dobry" towar. I w tym miejscu kilka uwag dla organizatorów. Przydałoby się przyśpieszyć przepływ ludzi wchodzących na teren festiwalu, poprzez poszerzenie bramek i zwiększenie ilości osób kontrolujących. W dzisiejszych czasach - bezpieczeństwo to podstawa i nie chodzi mi tu głównie o wnoszone alko, czy narkotyki.

Odwieczny problem pola namiotowego to...?
Mało kibli, jeszcze mniej pryszniców. Z tym pierwszym, można jeszcze jakoś walczyć, ale z drugim? Nie chcę powtarzać słów z wcześniejszych poradników, ale... najlepsze godziny na prysznic przypadają między 5-8 rano. Czyli dla osób, które zamykają każdy dzień festiwalu (czyt. mnie) = idealnie. Z reguły jest tak, że doskwierający, poranny upał, zmusza Cię do drugiej kąpieli, a wtedy lokomotywa ma tyle wagonów ile mieć powinna, jednakże troszkę za późno. Kolejki do natrysków ciągną się bez końca. Na polu znajdują się łaźnie z ciepłą wodą, za które coś tam płacisz (2 kupony?), oraz z wodą letnią, czasami zimną, i takie ze znikającą wodą. Dobra opcja, to mieć ze sobą gąbkę, która wchłania ostatnie krople wody i jest zbawieniem przy słabym ciśnieniu. Rozdrabiam się? Sorka. Wspomnicie moje słowa na miejscu.

Edycja 2015 była jedną z najgorętszych. Pogodynki mówiły o "afrykańskich upałach", no i tak było. Zbędny balast w postaci kaloszy został więc w domu. Widać było, że pan Ziółkowski również spoglądał na prognozy. Na polu namiotowym zmniejszyła się ilość czarnych, gumowych dywaników. Nie wiecie o czym piszę? Kliknijcie do przypominajki TUTAJ. A gdyby tak zaczęło padać??


<BEZPIECZEŃSTWO>
Była już wzmianka o bezpieczeństwie, jak sytuacja wygląda w centrum wydarzeń? Jest dobrze. Ochrona śmiga wszędzie, w dzień i w nocy. Osoby o innym, dziwnym niezdefiniowanym zachowaniu zostają uspokojone, nieraz wzywa się "ekipę sprzątającą".  Na koncertach bywa różnie. Oczywiście dużo zależy od nas samych. W tym roku przygotujcie się na kwiaty, pyłki, i inne atrakcje za sprawą wciąż nawracającej się sekty wianków Flo. Ha ha. Uwielbiam żarty w Waszym kierunku kochani, nie denerwujcie się, to z troski.

Wracamy do nieszczęsnych barierek. Cały czas mam wrażenie, że te pierwsze, zamykające "golden circle", powinny stać bliżej sceny. Fala uderzeniowa wciąż ma ogromne pierdolnięcie. Ludzie obalają się, łamią, wyginają i mdleją jeszcze przed rozpoczęciem koncertu. Co to było przed i na Major Lazer... niektórzy pewnie nie pamiętają. Wtedy, sytuacja nie ustabilizowała się po pierwszych piosenkach, a trwała przez cały set. Tyle ludzi nie uciekło na koncercie The Prodigy, co na Major Lazer. Zapewne był to spowodowane dojrzalszym, starszym, nie zawsze mądrzejszym, ale jednak mądrym tłumem. Poniżej video z istnego chaosu. Dla niektórych miła pamiątka i zabawa, dla pozostałych walka o przetrwanie i nauczka na przyszłość. Służby ledwo ogarniały.


Podstawowe pytanie - po co psuć sobie przyjemność z koncertowania? Zawsze podziwiam osoby o niskim wzroście, jak Wy tam wytrzymujecie na dole? Czym oddychacie? Po co pchacie się do przodu? Przypominam również - okulary parują w kilka sekund po rozpoczęciu show, także... A! I nie trzymajcie się tak tych cholernych barierek, zwłaszcza jak robi się luz, przecież ręce mogą Wam połamać. Pattt dobrze radzi.

<CO (mnie) WKURWIA POD SCENA?>
- palacze
- ludzie pod wpływem. Zastanawiam się, jakim człowiekiem trzeba być, aby pchać się pod samą scenę ostro podchmielonym? W tej gorączce jesteście jak tykająca bomba.
- sieroty, które uprzykrzają życie. Czekają za swoim ulubionym zespołem, stoją koło Ciebie jak monstery bez życia, nie mają szacunku dla innych występujących.
- kolejne sieroty z wypchanymi plecakami. Stać Was na festiwal, a na depozyt nie? Poważnie?
- panienki z rozpuszczonymi włosami
- ludzie, którzy lecą blisko sceny, nie bawią się i jeszcze mają pretensje, że ktoś obok nich skacze. Byłem świadkiem takich hitów. Co robić? Jest problem, jest reakcja. Delikwent w momencie zacznie podskakiwać, z tym że do muzyki.
- buraczany, szpanerski plebs
- sekta wianków Flo (ha ha, znowu Wy kochani. Tak myślę, że powinniście zacząć płacić mi za "promocję").

Na fejsbuku "ctrl pattt" zapytałem CTRL'ujących, co ich "drażni" pod sceną?
Oto kilka przykładów. Zachowana oryginalna pisownia. Dzięki za odpowiedzi.

1. panienki z rozpuszczonymi włosami, ktore burzą sie, że ktoś te kudły szarpie* :/ + kompletne drewniaki, typu "ja tu przyszedłem tylko postać", rzucajacy pogardliwe spojrzenia na osoby, które dobrze się bawią.
2. Mnie wkurzają osoby, które postanawiają w zbitym tłumie zapalić sobie papieroska :P
3. Jezu panny z długimi włosami normalnie i w kółko odwracają głowę bo jak to o co chodzi czemu mnie ktoś ciągnie za włosy... pa ra no ja
4. dziewczyny które muszą wchodzić komuś na barana i zasłaniać scenę tym co są za nią. Osobiście to mnie drażni.
5. Chyba każdy tego nie lubi: gdy zaczynają się "fale"- ktoś "mądry" z nudów zacznie się pchać na innych i wtedy wszyscy są przepychani - brak oddechu, gubienie butów, znajomych :P

ogólnie bardzo niebezpiecznie.. poza tym, będąc pod sceną, przez te "dzikie fale" lądujesz na końcu tłumu :(
6. Ludzie z patykami do selfie. Jakkolwiek się to nazywa

Na szczęście Open'er festival, to nie Coachella, dlatego będąc pod sceną, naprawdę czujesz, że stoisz obok ludzi, których łączy wspólna pasja do Muzyki i w razie problemów możesz liczyć na pomocną dłoń.

<MIASTECZKO FESTIWALOWE>
Bez wątpienia z każdym rokiem doświadczamy rozrostu miasteczka festiwalowego. Pojawiają się nowe atrakcje, które aż proszą się o zaliczenie, a w chwili oddechu od koncertowania naprawdę warto z nich skorzystać. Pamiętacie skok do basenu pełnego plastikowych kulek? Podczepiam link, gdzie znajdziecie swoje zdjęcia -> HeinekenStageDiving. Szacun za zorganizowanie kanapy serialu Friends. Kto jest fanem, tak jak ja, mógł popstrykać sobie ciekawe fotki z Przyjaciółmi.



Oczywiście poza tym było wiele wyznaczonych stref do chilloutu, różnego typu sklepików z cenami pisanymi raczej pod zagranicznych klientów i zero nudy!

Najgorszą opcją i ostatecznością na terenie miasteczka festiwalowego jest fastfoodownia. Tego po prostu nie da się jeść. Przynajmniej ja nie byłem w stanie. Zamówiłem pizzę z pieca za 20-30 zł, nie pamiętam już dokładnie ceny, pamiętam, że byłem zajebiście głodny - dostałem niedopieczone, cienkie ciasto z lekko posypanym serem i dwoma kawałkami "szynki". O sorry, było jeszcze coś przypominające "sos". Kebaby i te wszystkie dania z rusztu odpychają i tak jak pisałem wyżej - stanowią ostateczność, przynajmniej dla mnie. Pierwszy raz spotkałem się z Sushi na festiwalu, które było robione gdzieś w centrum Gdyni i dowożone na teren festu. Niestety nie pamiętam nazwy firmy. Tutaj wydałem najwięcej hajsu, ale przynajmniej najadłem się i wiedziałem, że moje jelita nie dostaną skrętu. O dziwo, nie był to drogi interes.

Na obiady polecam wybierać się około 500 m na wschód od centrum Gdyni. Wystarczyło zapytać pierwszej lepszej mieszczanki w podeszłym wieku, gdzie tutaj można dobrze i w przystępnej cenie zjeść? Usłyszałem odpowiedź: "Proszę Pana, tutaj zaraz na głównym deptaku drogo jest i nie naje się Pan, a kolejki wychodzą na chodnik" - temat był mi znany, dlatego kto pyta, nie błądzi.  Dostałem nazwę restauracji, a na miejscu okazało się, że z opaską Open'era przysługuje zniżka -15% i takie jedzonko. Koszt ~ 15-20 zł. Poza tym, Biedronka jest wszędzie i wcale nie musisz wydać drugie tyle na jedzenie, co za wejściówkę na festiwal ;)


<PLAŻA w Babich Dołach>
Nie wszyscy wiedzą, ale autobusy dojeżdżające na festiwal, mają jeszcze jeden przystanek dalej, z którego dostaniecie się na plażę w Babich Dołach. Ze względu na swoją lokalizację, jest to najmniej popularne kąpielisko w Gdyni. Wyróżnia je pobliska, zabytkowa torpedownia po II Wojnie Światowej, piaszczysta i miejscami kamienista plaża. Miejscówka dobra i często odwiedzana przez festiwalowiczów. Można złapać oddech i naładować baterie przed kolejnymi koncertami. Woda z lekka zamulona, do najczystszych nie należy.


<Line-up 2016>
Wprawdzie na blogu nie pisałem o wrażeniach koncertowych z Opka 2015, ze względu na live relację prosto z miejsca wydarzenia, przeniesioną w kolejności na fejsbukowe wpisy (ctrl pattt) oraz instagrama, i dlatego uznaję temat za zamknięty. Było ciekawie, były wpadki organizacyjne, np. w postaci umieszczenia Die Antword pod namiotem, a takiego Hoziera na głównej scenie, itd. Nie warto wracać do tematu. Dobrze, że Die Antword nie zagrali w tym schronieniu przed deszczem, gdzie pierwszy raz występowali Royal Blood. Ok, ok. Luz. Był Drake, The Libertines i chyba kilka innych nazw, których często w Polsce nie widzimy. Muzyczny klimat całego przedsięwzięcia wybacza.

Edycja 2016, co jest grane?
Przypominam wpis uzupełniający pod tytułem Orange Open'er Festival.

Pierwsze ogłoszenia i line-up zapowiadał się obiecująco. W końcu w Polsce doczekamy się LCD Soundsystem oraz powrotu Red Hot Chili Peppers! Zobaczenie jednych i drugich, to wciąż moje niespełnione marzenie, a jaram się podwójnie, bo przecież James Murphy swego czasu zakończył działalność LCD Soundsystem. Powrót i nowy album, huhuh to będzie coś.  Są i moje ziomy, czyli Alex Turner + Miles Kane - The Last Shadow Puppets, M83 ze świetnym albumem "Junk", niezniszczalni i genialni Foals, CHVRCHES, Caribou, Tame Impala, Sigur Ros, Savages, PJ Harvey. Nazwy, które wykreśliłbym bez zastanowienia wyglądają następująco: wciąż bez obywatelstwa polskiego, ale zawsze i wszędzie Florence, The 1975, słabiutka Grimes, Bastille, Wiz Khalifa. Ubolewam również nad tym, że niestety, nie ma dobrego reprezentanta muzyki hip-hop. Vince Staples daje radę jako świeżak, ale gdzie tu jakiś klasyk, gdzie pierdolnięcie? Szkoda, szkoda.
Ok, nie ma co dłużej dyskutować nad line-up'em, każdy znajdzie coś dla siebie i na pewno zaspokoi swoje potrzeby muzyczne.



Publikuję ten wpis z datą 29 kwietnia. Do dnia dzisiejszego nie znamy pełnego składu Open'era 2016. Alter Art & Ziółkowski tłumaczą się problemami z ogłoszeniem ostatniego, sobotniego headlinera. Ktoś im odpadł, albo powtórzyli numer z ubiegłego roku i przenieśli tym razem The Chemical Brothers na Live music Festival w Krakowie. Nie ogarniam tej nieudolności i żonglowania artystami z lat poprzednich. Co się dzieje? Dlaczego tak jest? Czy to Orange, czego się nie przyczepi, tam sieje zamęt? Wiele pytań wciąż zostaje bez odpowiedzi, a festiwalowicze czekają... z roku na rok, coraz dłużej. Pssst. Wpis zaktualizowany. Ostatnim headem jest... Pharrell Williams! I kto jest HAPPY? :)


Chciałbym, aby w Polsce ograniczenie muzyczne zmniejszyło się. Walczę o to, od chwili dostania się do szkolnego radiowęzła w szkole średniej, czyli od ponad dekady! Prosiłbym wszystkich organizatorów, agencje, aby zapraszały nowych artystów do naszego kraju. Tyle dobrego wciąż omija Polskę. Dajcie ludziom poznać coś innego, dajcie również fanom muzyki zobaczyć ich ulubieńców, których nie widzieli przez 10, 20 lat. Alter Art organizuje 3 wielkie festiwale, a z roku na rok zachowuje się jak ZUS - ceny idą w górę, tylko pytamy "za co?".


Open'er Festiwal, to bez wątpienia jeden z największych i najlepszych festiwali muzycznych w Polsce. Każdy, prawdziwy fan Muzyki powinien zasmakować jego klimatu i przy okazji dobrze przygotować się, korzystając z poradników stworzonych przeze mnie. Dlaczego? Bo nie owijam i hejtuję ściemnianie. Co by nie było, CTRL'ujący - do zobaczenia pod sceną! Oczywiście, po koncertach bawimy się dalej.

When the sun goes down!
 ;)




Łączmy pasje, dzielmy się wspólną zajawką!
CTRL'ujcie MUZYKĘ!

~pattt

CTRL'uj podobne wpisy

2 komentarze

  1. Genialnie wyszedł Ci ten wpis i z większością rzeczy tu wymienionych się zgadzam :)- w szczególności o wkurzających ludziach pod sceną. W zeszłym roku miałam swój pierwszy raz z openerem, a raczej tylko jednym dniem, bo dla Libertines warto było gnać te 450 km. Jechałam z jakąś dziewczyną, którą rzutem na taśmę znalazłam na bla bla car, po czym jakimś pociągiem, skm`ką czy czym tam podobnym już do Gdyni i było na prawdę wszystko świetnie oznaczone. "ludzie z patykami".. i tak..dziewczyny..z tego wpisu odnoszę wrażenie, że nas totalnie nie powinno być na feście, albo powinnyśmy być łyse i bez okuarówi najlepiej nie perfumowac się, bo czasem ta mieszanka zapachów jest powalająca :D <3 Akurat tutaj ironizuję, gdyż jestem typem osoby, która nie lubi jak ktoś coś nie fajnego robi na koncercie, to i sama tego nie robię w myśl sentencji" nie rób drugiemu co Tobie nie miłe". Czyli włosy w niski przy karku kok i bawienie się na artystach występujących przed gwiazdą, czyli jak w moim przypadku było - libsami. Kolczyki - to też jest w sumie sprawa do poruszenia. Powiem Ci, że gdyby koleżanka nie ostrzegła mnie że na Enter Shikari urwą mi uszy i żebym zdjęła te malutkie koty, to już bym ich nie miała, a i innych też by zraniło :D Warto pamiętać o bezpieczeństwie. swoim i o innych, nie być w takim masowym tłumie egoistą a niestety co raz młodsze pokolenie w większości takie jest, czyli myślące" aby tylko lepiej i jak najbardziej hot wyjść na fotce na snapa czy inny instagram".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz! Jako facet muszę napisać, że dziewczyn powinno być jak najwięcej na feście, gdyż staje się on jeszcze piękniejszy! To chyba oczywiste? ;) A spięcie włosów pod sceną, powinno być odruchem z automatu. Częściej trafisz na inne "problemy", przy których "włosy" to pikuś. Warto jednak było zaznaczyć takie przypadki w spisie. Tak jak pisałem, festiwal tworzymy MY, dlatego bezpieczeństwo w dużej mierze zależy od nas samych. Jeżeli widzisz, że coś jest nie tak - reaguj i baw się dobrze. Do zobaczenia pod sceną! :)

      Usuń

Komentuj z głową. Masz inne zdanie? Wyraź je grzecznie w komentarzu.