Beyoncé - Lemonade (Konkretna Recenzja)

22:34


Szósty album Beyoncé - "Lemonade" odpaliłem z ciekawości na współpracę z Jackiem Whitem. "Don’t Hurt Yourself" pozytywnie mnie zaskoczył. Mocny kawałek, mocna strona liryczna z takim samym wokalem dwojga artystów, świetny podkład instrumentalny z perkusją na czele. No i myślałem, że na tym skończy się moja przygoda z B. Odszedłem od mojego stanowiska dowodzenia, po czym, po chwili załączył się kolejny trak "Sorry" - przy okazji miażdżąc mnie muzycznie. Posłuchajcie sami, jakie to jest perfekcyjne i proste zarazem. Takie utwory chyba każdy chciałby produkować. Już widzę, jak na imprezach dziewczyny dodają środkowy palec, do wyćwiczonych choreografii z wcześniejszych albumów B. Ale nie w tym rzecz.

Każdy z nas, chcąc czy nie, słyszał i kojarzy twórczość Beyoncé. Na "Lemonade" spotkacie się z czymś zupełnie innym, dojrzalszym muzycznie. Zapomnijcie o cyrkach w postaci "7/11" i innych podobnych. Beyoncé puściły ograniczniki i mam wrażenie, że pierwszy raz w swojej karierze, nagrała płytę po swojemu. Co najbardziej mnie zaskoczyło? Melodyjność i instrumentalna strona nowego albumu, różnorodność w pełni oddająca emocje. Muzyka kręci się obok spokojnej elektroniki, przemienia w rock, country i jazz. Czasami ma się wrażenie, jakbyś był na naprawdę dobrym koncercie, gdzie orkiestra delikatnie pociąga za sznurki. Dlatego, zacząłem pochłaniać coraz to następny utwór z płyty. Każdy kawałek opowiada swoją historię i skomponowany jest idealnie pod to, co chciała przekazać B. Brak beznadziejnego nawalania basem, konstrukcji na jednym czy max dwóch samplach, twerkowania i innego badziewia prosto z USA, którego doświadczamy do porzygu. Mamy fortepian, mocniejsze i lżejsze gitarowe brzmienia, cholerną melodyjność, która mnie urzekła. Strona liryczna również nie jest płytka, a wręcz ostra jak brzytwa - JAY-Z dostaje za swoje. Feministki powinny odnaleźć coś dla siebie. Do tego wszystkiego dopisać trzeba genialny wokal i kwestię albumu można zamknąć, podpisując jednym słowem - perfekcja.

I powyższe słowa płyną od gościa, który na co dzień słucha zupełnie innych wykonawców.
Doceniam dobrą Muzykę.

Poza Jackiem Whitem na krążku znajdziecie utwory, które współtworzyli: Diplo, James Blake, Kendrick Lamar i the Weeknd. Nikt nie zawodzi, może dlatego, że to Beyoncé rozdawała karty.
Sam nie wierzę, że to piszę, ale "Lemonade" rozwala system. Jeżeli Wasz organizm odrzucił to, co nazywam "ogranicznikiem muzycznym", nakłaniam Was do przesłuchania najnowszego dzieła B. Wisienką na torcie niech będzie dla wszystkich video promocja albumu, która pojawiła się na stacji HBO - a tutaj byle czego nie zobaczycie. Ponad godzinne, audio wizualne przedstawienie. Będziecie zachwyceni.
Wypadałoby zostawić stosowną ocenę - 5/5.

Podajcie ją dalej i dajcie znać co myślicie o "Lemonade". Ja zostałem powalony.



Łączmy pasje, dzielmy się wspólną zajawką!
CTRL'ujcie MUZYKĘ!

~pattt

CTRL'uj podobne wpisy

0 komentarze

Komentuj z głową. Masz inne zdanie? Wyraź je grzecznie w komentarzu.