Orange Warsaw Festival 2015 - przedwyborczy crap

19:25

Czyli jak z niehedlinerów zrobić headlinerów i spieprzyć sobie renomę.
Konie na Służewcu rżą.


Organizatorzy Orange Warsaw Festival poinformowali wczoraj o zamknięciu tegorocznego line-up'u.
Kiedy wszyscy z nas liczyli na kolejne, potężne nazwy poza MUSE, okazało się, że w prosty sposób z niehedlinerów można zrobić headlinerów. Zaszczytne miano przypadło więc: The Chemical Brothers, Noel Gallagher's High Flying Birds i Mareczkowi Ronsonowi.

Nie uważacie, że ktoś tutaj nabił nas w butelkę, oszukał i wyłudził pieniądze obiecując cuda? Przypomnę tylko, że to nie wybory prezydenckie, chociaż wygląda całkiem podobnie, prawda? Metz czy Ziółek? Wybraliście już mniejsze zło?

Poniżej macie informację prasową #02, w całości dostępną pod linkiem - TUTAJ



Gołym okiem widać - pierwszym ogłoszonym headlinerem jest tylko i wyłącznie zespół MUSE. Duet The Chemical Brothers widnieje sobie niżej i traktowany jest całkiem "normalnie". Identycznie sprawa miała się z pozostałymi "headlinerami". Polecam wszystkie informacje prasowe -> TUTAJ.

30 marca 2015 roku organizatorzy tego cudownie zapowiadającego się festiwalu sprytnie zamknęli dzień 14 czerwca,
w którym faktycznie znajdowali się MUSE. Na pytania, gdzie kolejni headlinerzy nie było odpowiedzi, a przecież zostali już dawno ogłoszeni, o czym mieliśmy dowiedzieć się miesiąc przed wydarzeniem. Dodatkowo, 31 marca kończyła się (kolejna!) pula nieszczęsnych karnetów "Early Bird/Early Entrance", po których naszła nadzieja na ogłoszenie... wiadomo kogo. Nie doczekaliśmy się.



Jeszcze wcześniej, aktywny w odpowiedzi na wszystkie pytania uczestników profil OWF na facebook'u wprost mówił, że jak na razie jedynym headem jest Muse i mamy ładnie czekać za kolejnymi ogłoszeniami. Nowi wykonawcy pojawiali się bez łatki headlinerów, by 13 maja w magiczny sposób nimi zostali. Zapewne zdziwko ogarnęło nie tylko tych, mających
w planach wybranie się na festiwal, ale same "gwiazdy".

Praktycznie od 2 miesięcy OWF zwodził nas ciszą, żeby na samym końcu tej historii wystawić środkowy palec
i podziękować za udział w festiwalu, który w polskich realiach powinien zwać się festynem. Nie potrafię zrozumieć co poszło nie tak? OWF 2014 cieszył się świetnym line-up'em. Przy każdym ogłoszeniu człowiek łapał głęboki oddech i był pod wrażeniem całego wydarzenia. Co stało się w tym roku? Dlaczego organizatorzy oszukali nas w tak banalny sposób?

Przypomnę tylko, iż z okazji Majówki pojawiły się kolejne promocje obniżające ceny biletów. Oj widziałem w komentarzach ten gniew ludzi, którzy kupili je po normalnej cenie. Wiadomo w jakim celu tworzone są takie "zabawy". Nie dziwi mnie to. Przy słabym programie imprezy i tłumie zawiedzionych fanów odzywa się sztab marketingu reagujący następująco: "dajmy jeszcze jedną promocję, a potem będziemy chwalić się wielkim sukcesem". Kochani organizatorzy, to nie tak działa! Mam nadzieję, że obudziliście się z przysłowiową ręką w nocnikuNa swoje nieszczęście należę do osób, które kupiły karnet w ostatni dzień pierwszej puli, ale są wśród nas i tacy, co zapłacili grubo ponad 400 zł! 

MUSE i The Chemical Brothers rozpaliły moje marzenia na następny, świetny festiwal. Przyznam, dobra zagrywka, macie mnie. Niestety przez chwilę zapomniałem, że żyję w Polsce, a tutaj czasem zdarzają się właśnie takie cuda.


Tak w ogóle, jak Mark Ronson (DJ SET!) może być headlinerem? Wypłynęła także ciekawostka związana z duetem The Chemical Brothers. Jak okazało się, do Warszawy przyjedzie tylko jeden z "Braci". OWF: "Chemical Brothers grają koncerty live-act, które przygotowują wspólnie. W trasę faktycznie pojedzie jeden z nich – Tom Rowlands, ponieważ Ed Simons skupia się na karierze akademickiej. Ten fakt nie był jednak przez nas ukrywany w żaden sposób" - ani podany do ogólnej informacji :)


Organizacyjnie i festiwalowo OWF - czerwona kartka. Sztab marketingowy - 5 z plusem i do jak najszybszej wymiany. Ładne czary, ładna ściema.

EDYCJA - 2015-06-01
Organizatorzy Orange Warsaw Festival dorzucili do pieca. Prognozy zapowiadały czerwcowe upały, ale nikt nie spodziewał się takiego otwarcia sezonu, i to w Dzień Dziecka. Okazało się, że ceny wszystkich biletów mogą być jeszcze niższe! Niższe nawet od tych z pierwszej puli! Kolejne czary, tym razem na 2 tygodnie przed wydarzeniem! Od dzisiaj karnety dostaniecie już za niecałe 198 zł!! Bez wątpienia "news dnia" dla osób, które wstrzymywały się z zakupem. Dla pozostałych strata do nawet 270 zł!!! Tonący Metz brzytwy się chwyta? Niekoniecznie. Niższa cena to również potężny cios blokujący całą odsprzedaż dotychczasowych ticketów. Aukcje STOP! - właśnie zostałeś głupi człowieczku zmuszony, by tutaj przyjechać. Pomyślmy też przez chwilę, jak bardzo w dupie są osoby mające w kieszeni najdroższy karnet i z przyczyn niezależnych nie będą mogły pojawić się na festiwalu? Kto im to odkupi? Ziółek???

Napisałem do organizatorów w sprawie reklamacji/zwrotu biletów.
OWF: "bilety/karnety podlegają zwrotowi jedynie w sytuacji, w której festiwal zostanie odwołany, przeniesiony w inne miejsce lub zmianie ulegną daty festiwalu. Pozdrawiamy!".

Można zrobić festyn? Można.
Można nawet bez wyrzutów sumienia pozdrowić wszystkich Polaków.





Łączmy pasje, dzielmy się wspólną zajawką!
Wbijajcie na fejsa!
CTRL'ujcie MUZYKĘ!

CTRL'uj podobne wpisy

0 komentarze

Komentuj z głową. Masz inne zdanie? Wyraź je grzecznie w komentarzu.