OPEN'er 2013 - Czy było lepiej? Organizacja i poradnik przetrwania!

19:14


Przed Wami temat, do którego składałem się od kilku miesięcy :D Zauważyłem, że im bliżej festiwalowego lata, tym więcej osób odkrywa karty Open'era 2012 oraz mojego wpisu przed wyjazdem na zeszłoroczną edycję. Czas byście zobaczyli, czy coś zmieniło się od tamtego czasu, zwłaszcza jeżeli chodzi o organizację, bo koncertowo wybawiłem się jak nigdy. Oto obraz widziany oczami festiwalowicza, a nie portalu, który za kilka akredytacji jest w stanie smarować masełkiem. Stąd właśnie lubię mojego bloga :D


Lepiej późno niż wcale!

Ważne wpisy, które warto przypomnieć:
1) OPEN'er 2012 - organizacja / zdjęcia i megakonkretne pociski.
2) Heineken Open'er Festival 2013 - plan ze wspomnieniami 2012 - łezka kręci się w oku :)
3) wyszukiwarka blogowa -> tutaj!

Dodam, że wszystkie wpisy o jakichkolwiek festiwalach opisanych tutaj na blogu, przynoszą masę odsłonięć i stają się swego rodzaju poradnikiem dla osób, które wybierają się na taki event po raz pierwszy, albo po prostu chcą dowiedzieć się czegoś więcej, z innego punktu widzenia :) Dlatego postarajcie się komentować, wyrażać swoje zdanie, zostawiać drobne wskazówki i pomagać pozostałym.

Do sedna.
Organizacja Open'era w 2012 roku została ładnie przeze mnie wypunktowana. Plusy jak i minusy podałem na tacy.
Już teraz mogę napisać, że tak jak człowiek uczy się z roku na rok czegoś nowego, tak organizatorzy wyciągają wnioski
z lat poprzednich i starają się naprawiać swoje błędy, czy też popełniać je w mniejszej skali. Poza tym, dam sobie rękę uciąć, że ktoś z Was (organizatorów) naciął się na mojego bloga i był w szoku, że faktycznie miejscami było tak słabo,
a było.  

Ale przyszedł rok 2013.

# BAGAŻ  
Zebrane doświadczenie z opka 2012 sprawiło, że tym razem pakowanie przebiegło szybko i sprawnie. Wybierając się na jakikolwiek festiwal pamiętajcie(!) - jak najmniej bzdur w walizce! Podstawowe rzeczy, plus: kilka t-shirt'ów, para spodni i spodenek, ciepła bluza, nieprzemakalna kurtka, KALOSZE. Niestety dla niektórych Opek staje się rewią mody i lansu, a potem leżą tacy przywaleni tobołami. Jeżeli macie w planach zabrać flagę z kijem, olejcie kij, bo i tak przez bramki na koncertowe pole z nim nie przejdziecie. Niestety, klimatycznego widoku flag z Glastonbury nie doświadczycie. Szkoda, ale podejrzewam, że kwestie bezpieczeństwa biorą tutaj górę.

# POLE NAMIOTOWE
Mała odmiana :)



Faktycznie, warunki pogodowe bez porównania, ale pojawianie się gumowych chodniczków/kładek było już jakimś zabezpieczeniem przed błotem. Szkoda, że nie wszędzie ich starczyło. Pech chciał tak, że zabrakło ich akurat na mojej części pola (a na myśli mam zaraz te przy głównym wejściu, po lewej stronie). Wyglądało to tak, jakby ktoś z organizatorów powiedział "chy tam, będzie co będzie, oby nie padało".  Z dużej chmury, mały deszcz...
Na szczęście błoto w tym roku nie stanowiło większego problemu.



# PRYSZNICE
Od razu podkreślę, że nie wiem jak było na innych częściach ogromnego pola campingowego, ale gdzieniegdzie widziałem te stare open'erowskie łaźnie z 2012 roku i aż mi ciary przeszły po plecach. Powróciły wszystkie złe wspomnienia 
w postaci tamponów, podpasek, włosów, ogromnego syfu i lodowatej wody. Brrrrr! Na "mojej" stronie pola prysznice były wręcz wymarzone i w końcu nie czułem się tam jak świnia, która płaci tyle hajsu i jest na tym dodatkowo dymana ;) Każda kabina miała dodatkowo swój własny zlew i lustro. Woda? Zawsze ciepła! Szok!
BTW, podczas moich relacji na fejsie, ktoś tam napisał, że z ciepłą wodą bywało różnie. Dajcie znać jak sprawa miała się u Was.


Pamiętajcie! Jeżeli nie chcecie stać w dłuuuugich kolejach jak za komuny, udajcie się zmyć festiwalowy pot zaraz po koncertach, albo o wczesnych godzinach porannych. Zapewne kojarzycie świetną grę na stare telefony - SNAKE?
Od godziny 9 wąż zaczyna się wydłużać. 10-12 - największa masakra. Luz robi się dopiero po 13-14. WNIOSKI? Spokojnie, to nie Twoja wina, że idziesz pod prysznic w "godzinach szczytu", to nie Twoja wina, że stoisz w zajebiście długich kolejkach i marnujesz w cholerę czasu, który mógłbyś przeznaczyć na cokolwiek innego. Jest to tylko i wyłącznie WINA organizatora. I tyle w temacie ;)

Kilka kraników również wydaje się lekką przesadą jak na taki tłum.


Aaa! Co do potu. Nie zapomnijcie kupić na swój namiot tego sreberka co odbija słońce. Gorączka panująca w środku nie da Ci się wyspać...no i znowu śmierdzisz.  Poniżej zdjęcie zrobione o 8:23. Normalnie aż czujesz się kurczaczkiem na rożnie ;)



# Alkohol, regulamin i inne.

Wpis z 2012 zawierał również wzmiankę o alkoholu, aparatach foto i regulaminie/przepisach, które nie zawsze są sensownie ujęte, a zwykły człowiek nie zawsze jest dobrze poinformowany.

Teraz już wiem - co do alko mieli rację, ponieważ doszło wtedy do nowelizacji ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych, i np.:
1) Wraz z nowymi przepisami, sprzedaż i podawanie niskoprocentowych napojów alkoholowych na imprezach masowych będą się mogły odbywać wyłącznie w miejscach do tego wyznaczonych.
2) Zgodnie z nowelizacją na imprezie masowej dopuszczalne będzie sprzedaż, podawanie i spożywanie napojów alkoholowych, ale tylko zawierających nie więcej niż 3,5% alkoholu.
3) Osoby uczestniczące w imprezie masowej będą mogły kupić jedynie napoje o niskiej zawartości alkoholu (nie więcej niż 3,5 proc. zawartości).


Jak wiemy heniek i desperados oficjalnie mają więcej %, dlatego w tym miejscu nie czaje o co kaman, ale jest ponoć inny odnośnik do tej kwestii. Niestety polskie prawo zamiast razić prostotą, jest po prostu pojebane i dalsze rozkimny sobie odpuszczę. A nawalić się na Open'rze trudno nie jest, jeżeli taki jest Twój cel ;) 

Obecnie na stronach Open'era 2014 regulamin nie istnieje, albo jest gdzieś ukryty i moje małe, śpiące oczka nie widzą go...?


# BEZPIECZEŃSTWO
Każdy kto wybiera się na tak wielka imprezę masową, zadaje sobie pytanie, czy będzie czuł się tam bezpiecznie? Rozchodzi się głównie o:

- POLE NAMIOTOWE: nie słyszałem jeszcze by coś komuś zaginęło. Ochroniarze(?)/patrole są widoczne, zwłaszcza w nocy. Sprawia to chociaż minimalne poczucie bezpieczeństwa. Byłem świadkiem akcji, jak dosyć niezła ekipa panów w czerni, goniła za jakimś gościem. Oczywiście nie każdy ma mózg tam, gdzie powinien mieć, albo czasami o nim zapomina. Niektóre używki również nie są dla wszystkich. 

Myślę też, że ważne jest, by każdy z nas reagował na jakieś debilne i dziwne zachowania osób, a jak sam boi się podjąć działań, niech zgłosi to odpowiednim służbom. Jeśli widzicie, że nagle jakiś nieznany typ ładuje się do namiotu Twojego sąsiada, również zwróćcie na to uwagę. Warto zapoznać się z ekipą obok której rozkładasz swój obóz. Swoją drogą, integracja na polu namiotowym, to coś pięknego :D


- KONCERTY: tutaj bywa różnie. 

Istotną rolę na każdym koncercie odgrywają BARIERKI.
W tym przypadku organizatorzy uczą się bardzo powoli. Będąc na Arctic Monkeys w 2009 roku doświadczyłem pierwszej fali uderzeniowej, która zaraz po rozpoczęciu koncertu zmusiła mnie i moich znajomych do ewakuacji. W roku 2013 było już lepiej, ale moim zdaniem drugie barierki były za daleko. Ponownie wbiłem w kocioł, tym razem jeszcze bliżej niż zawsze. Przy dźwiękach "Do I Wanna Know?" nogi plątały mi się we wszystkie strony, ludzie padali na ziemię i trzeba było szybko reagować, zanim nadciągnie kolejna fala uderzeniowa. Przyjemność z koncertu przeistacza się w walkę o przetrwanie. W takich przypadkach obojętność i znieczulica to najgorsze suki ;)
Jeżeli jesteście osobami noszącymi okulary - darujcie sobie wejście w ten kocioł. Wasze szkiełka od razu zajdą parą i zaczniecie histeryczną ewakuację. Najlepsze - jeszcze przed rozpoczęciem koncertu AM odwracam się w tył i widzę za sobą gościa, który trzyma "na barana" jakiegoś małolata. Powiedziałem mu co za chwilę nastąpi, zareagował po czasie, ale udało mu się w miarę szybko zabrać z pola uderzenia.



# FOTO
Ponoć bez akredytacji spokojnie przez bramki nie przejdziesz, bo jesteś zwykłym plebsem, a Twój aparat za 300 zł, pomimo, że ma te ponad 5 MPix - jest ultrazajbistym megazoomem, do tego z profesjonalnym lustrzankowym obiektywem :) Ni chuja. Naprawdę momentami czuję się jak terrorysta, który w gaciach przenosi bombę jądrową. W sumie, ciekawie to zabrzmiało :D Ale wiecie o co mi chodzi. STRES na bramkach jest ogromny, a niby taki przyjazny festiwal ;)

Uwierzcie mi, że czasami staram się to jakoś zrozumieć, tłumaczyć to i owo, może jednak to jest OKey (przepisy, regulaminy, prawo, widzimisię danego artysty), ale potem dochodzi do mnie fakt, że akceptuję głupotę, która zabiera mi najmniejszą, ale najprzyjemniejszą pamiątkę z festiwalu. Pieprzone zdjęcie, którym chciałbym pochwalić się znajomym, rodzinie, aż w końcu wydrukować i zawiesić nad łóżkiem, by mieć pod ręką te zajebiste wspomnienia.



# HAJS
DLATEGO, pewnych kwestii nie ogarniam, niczym większość obywateli żyjących w prawie 40 mln państwie, akceptujących biedę, bezrobocie i to, że na swój wymarzony wypad festiwalowy przyjdzie im jeszcze poczekać.
OPEN'er FESTIVAL staje się obecnie exclusivem, za który trzeba zapłacić naprawdę gruby hajs. A pamiętajcie, że w cenie biletu/karnetu nie macie zapewnionego kilkudniowego prowiantu gratis ;)
Na teren campingu możecie wnieść praktycznie wszystko (co nie łamie regulaminu): kupione żarcie w biedronce, zapas wody, alko, itd. Pamiętajcie tylko, by każdy napój mieć zamknięty do tzw. "pierwszego macania", potem hulaj dusza.

Fajną i opłacalną opcją staje się wykupienie karnetu SKM-ki, czyli Szybkiej Kolei Miejskiej w trójmieście. Oczywiście zależy jakie macie podejście do samego wypadu na Opka. Ja zawsze staram się nie siedzieć w jednym miejscu, ale trochę polatać po okolicy, pozwiedzać to, czego nie udało mi się poprzednim razem, itd. Naprawdę przyjemna opcja. Należy tylko pamiętać, że Gdynia przed pierwszymi koncertami (godz. 17) staje się cholernie zakorkowana. Przez moje wojaże jechałem prawie 1h na teren festiwalu (od dworca), przegapiając koncert Palma Violets :(( Ehh...

# HAPPY END
Mam nadzieję, że ten wpis stanie się dla większości niezłym poradnikiem przetrwania, a organizatorom pokaże jak tak naprawdę myśli większość festiwalowiczów. Cenicie się? My również :) Nie traktujcie nas jak bydło i najważniejsze - dajcie bawić się przy świetnej muzyce. I tak jak pisałem wcześniej - festiwal tworzymy również i MY :)

Odpowiadając na pytanie zadane w temacie: czy było lepiej?
Jasne, że tak! I każdy kto kocha muzykę oraz ten klimat, powinien odwiedzić Opka, czy jakikolwiek inny festiwal.
Do zobaczenia pod sceną!

That's all! Udostępniajcie ten poradnik całemu światu, a w komentarzu dodajcie coś od siebie! :D
~pattt


__________
Podoba się?
Zostaw lajka albo postaw komentarz :)
Daj znać, że CTRL'ujesz!

Łączmy pasje, dzielmy się wspólną zajawką! :)
Wbijajcie na fejsa!




A na koniec przypomnienie open'erowskiego kotła i najlepszego koncertu 2013!
ARCTIC MONKEYS - Do I Wanna Know? 
Prawie 10 tys. wyświetleń!!!!
Było warto! ;)


:)

CTRL'uj podobne wpisy

2 komentarze

  1. a koncert Palma Violets był taki superowy! żałuj! :D
    aż ich sobie zaraz posłucham.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wiem, dostałem przekaz live na telefonie komórkowym :D Następnym razem nie popełnię tego błędu!!

      Usuń

Komentuj z głową. Masz inne zdanie? Wyraź je grzecznie w komentarzu.