example + Dj Wire - konkretna relacja z koncertu w Warszawie

21:56

UWAGA wpis zaktualizowany - na końcu dodany koncert w pigułce :)

Koncert example & Dj Wire
Miejsce: Warszawa, Klub Stodoła
Dzień wydarzenia: piątek 22 marca 2013
Czas trwania koncertu: 1h


W dzisiejszym wpisie konkretna relacja z tego wydarzenia, bez większego pierdolenia. Gdzie trzeba sypnąć pieprzem tam popieprzę. Ale bez obaw, będzie też czas na słodkości!

Zanim przejdę do konkretów pozwolę opisać sobie moje pierwsze wrażenie na temat klubu, organizacji, totalnie zrypanego 2h bifora i tzw. noobków koncertowych. Prościej pisząc – miejscami pojawią się mniej przyjemne rzeczy, abym potem mógł skończyć tak jak na mężczyznę przystało :D

Wyprzedzę pytania o nagrania video. Udało mi się "coś" nagrać :) Po ogarnięciu i sklejeniu wrzucę na mój kanał YT. Obserwujcie profil fejsbukowy, by być na bieżąco -> kliknij TUTAJ!

No to jedziemy!

Miejscem wydarzenia był studencki klub Stodoła, po którym spodziewałem się magii. To w końcu klub ze sporą historią.  Przyznam, że do Warszawy zawsze było mi nie po drodze, więc Stodoła stała się dla mnie wielkim znakiem zapytania. Zastanawiałem się jak to wszystko funkcjonuje i czy klub słuszne stoi wysoko w rankingach. W klubie studenckim nie możecie patrzeć przez pryzmat wyglądu z wiadomych względów. Chociaż podobały mi się te mazaje na ścianach, nastrój dzięki przyjemnemu oświetleniu (nic nie jebało Cię po oczach), normalne kible bez babci klozetowej – duże i czyste, kilka barów, wydzielone miejsce dla palaczów (wielki plus za to, w końcu moje ciuchy i włosy nie jebią tym gównem), czujni ochroniarze, dwie szatnie (+ spoko gościu, który ogarniał ten burdel kurtkowy) i mega przestrzeń. Ogólnie przyjemny klimat unosił się w powietrzu, panowała miła i przyjacielska atmosfera. 


Niestety, miejscami na nasze słoneczko zaczęły nadciągać chmury.
Bary, które już nadmieniłem, miały w swojej ofercie bezcenny alkohol. Nie wiedziałeś ile kosztują piwa, driny czy inne trunki. Równie dobrze obsługa mogła sobie wliczać samoczynnie napiwki. Wiem, brzmi to dziwnie, ale brak cen brzmi jeszcze gorzej. Kwestia powiązana – alko dla bogaczy, a nie studentów! Za dwa piwka zapłaciłem ponad 20zł :D 
Trochę zawiodła też organizacja. Po imprezie bary zaczęły zamykać się w mgnieniu oka, góra nieczynna, dół jeszcze tylko chwilkę. Zamiast dać ludziom możliwość spokojnego posiedzenia sobie, to nie. Wiem, że miał tutaj sporo do powiedzenia sam organizator imprezy, ale nie mam pojęcia ile w każdej z kwestii miał % tego udziału. Dalszy melanż odbył się poza klubem.


Oczywiście nie mogło zabraknąć noobów koncertowych. Kto to taki zapytacie? Są to typki, które potrafią  wbić się przed ciebie i stać jak ostatnie muły przez większość koncertu - na dodatek mają 2 metry i noszą czapki. Kurwa, co to za moda teraz, by do zajebiście ciepłego klubu przyjść w czapce? Zapomniałem dodać, że stałem nawet blisko sceny po prawej stronie, a po mojej lewej kolejna gwiazda noobków, która przez cały (kurwa) CAŁY koncert stała nieruchomo!!! :D Graty dla tej Pani. Następnym razem zapraszam na koniec sali. Ahhh nooobki noobki czy wy nigdy nie zrozumiecie, że skoro na koncercie znaleźliście się przez przypadek i nie lubicie danego wykonawcy – proszę Was stańcie gdzieś z boku i nie przeszkadzajcie ludziom w zabawie. Czy to takie trudne do zrozumienia?


Zanim na scenę wszedł Example z Dj Wire organizatorzy przygotowali mały bifor - najgorszy w moim życiu. Przez dwie godziny zabawiały nas wschodzące gwiazdy polskiej sceny elektronicznej!! W sumie pierwsza raczej już spadla, a druga jest na równi pochyłej. The & wyszli na scenę jako pierwsi. Dziwaczny wokalista/tancerz? jakkolwiek by się nie starał to i tak stał się totalnym niewypałem. Na twarzach ludzi zaczął pojawiać się uśmiech. W pewnym momencie gościa zrobiło mi się szkoda, ale z drugiej strony, być może, a raczej na pewno - muzyką nie powinien się zajmować, tym bardziej śpiewaniem czy nauką tańca. Sam Dj starał się łagodzić sytuację miejscami przyjemnym bitem. Ewidentnie była to najgorsza godzina, która nie miała się ku końcowi... Tragedia. Mogę tylko podziękować, bo dzięki zaistniałej sytuacji nawiązała się więź wśród przybyłych imprezowiczów. Poznałem spoko ludzi z Lublina, których serdecznie pozdrawiam. Wytrwaliśmy w bólu do końca  i chociaż na koncercie odskoczyliśmy od siebie, to na pewno będę miło wspominał spotkanie! 


O 22 pojawia się Double Trouble, a raczej sam Dj set Double Trouble. Nie spodziewałem się wiele, zwłaszcza jak przed wyjazdem obejrzałem TEN wywiad.
Jakiś tam gościu nagle wyszedł sobie na scenę z laptopem znanej firmy jabłek. Ludzie mieli nadzieje, że kolejna godzina bifora będzie lepsza. Niestety była, ale tylko w kilku procentach. Przypuszczam, że na wstęp zagrane było cos z własnej produkcji. Niestety 3/4 ludzi zaczęło wyglądać  jak główne postacie serialu The Walking Dead. I mam tu na myśli zombiaków oczywiście. Po jakiś 30 minutach zaserwowanego środka na uspokojenie zmiana płyty! Na szczęście pozytywna. Remixy takich  kapel jak The Killers, Kings of Leon, Justice. Gościa pożegnano oklaskami, na które zasłużył sobie sprawdzonymi trakami w postaci remixów.


Po najgorszym biforze w historii wybiła długo oczekiwana godzina 23.
Na scenie bez większych zmian pod względem aranżacji. Doszło tylko do wymiany laptopa i kilku kabli. Wyłania się Dj Wire, od którego mogę uczyć się poprzednicy i następcy oraz następcy następców. Świetny wstęp i rozbujanie ludzi. Tak powinno wyglądać intro. Mieszanka gatunkowa, pojawił się nawet twardy i mocny bit dubstepowy. Z tym, że tutaj aż chciało się skakać. Podany w dobrych dawkach, bez przesytu nawet mi się spodobał. Dj Wire na pewno nie należy do ludzi, którzy lubią grać na czas. Kiedy spoglądał na zegarek dało się odczuć presję czasu nad nim ciążącą. Po dobrych 10 minutach wstawki pojawił się Example. Płeć piękna zareagowała prawidłowo: ‘aaaaaaaa’ itd. Ale w Wawce Elliot raczej nie powiększył kolekcji staników swoich fanek. Girlllss no słabo!! ;D Była energia, był rozpierdol, mega klimat. Mieszanka kawałków z różnych płyt.


Wszystko zakończył trak 'Changed the way you kiss me', bez wyjścia na bis. Tutaj ponownie zaskoczył Dj Wire. Outro w zajebistym stylu.  Na sam koniec zagrany został zmiksowany Blur z Song 2. Wtedy straciłem głos, nie czułem nóg :D
Strasznie liczyłem na Hooligans’ów, zwłaszcza jak patrzyłem na setlisty koncertów jakie dawał Example w dniach poprzednich. Nagle w Warszawie show bez tego utworu. Shame on u bastard!! :D Kontakt z publiką oceniam na 110 procent. Kiedy Example zauważył, że przez kilka sekund zebrany tłum ma łapki w dół, od razu dorzucił drewna na opal :D Nie było lekko. Zwłaszcza jak na dworze pizgawa i śnieg, a ty ciśniesz skacząc w ciężkich trepach. 


Example zmiażdżył. Bez wątpienia był to pierwszy, udany występ w Polsce, na którym obecność każdego fana  powinna być obowiązkowa. Chociaż sam Example powiedział na końcu ‘see you soon’ nikt nie wie, kiedy ponownie zawita w nasze tereny. Niektórzy piszą, że grał 30 minut – to ja się pytam czy byliśmy na tym samym koncercie? Nie licząc intra i outra Dj Wire, sam Ex bawił się na scenie dobre 45 minut, a całość show równała się 1h. Nie ma co narzekać, chociaż nie zaprzeczam, że przy takiej muzie mógłbym skakać do rana. Warto było przejechać 270 km, spać w hostelu przy ulicy Jasnej  i stracić w cholerę mamony. Szkoda tylko, że wszystkie ulgi studenckie skończą się w tym roku :D


Myślę, ze do stolicy ponownie zawitam we wrześniu na Burn Selector Festival! Ale to już będzie inna historia. Póki co, w najnowszych ogłoszeniach pojawił się koncert Foals w Stodole, ludzie cierpią na brak biletów na Ellie Goulding, zima nie odpuszcza, a ja cierpię na kaca muzycznego po powrocie z Warszawy!

Mam nadzieję, że bawiliście się równie dobrze jak ja? :)

Zapraszam do CTRL'owania!
pattt



+ kilka zdjęć na koniec






Filmiki wkrótce!
Jeżeli macie pytania, czy zwinęliście setlistę, to dajcie znać! :)
Oczywiście podzielcie się wrażeniami z koncertu!

EDYCJA! Example + DJ Wire - koncert w pigułce / Klub Stodoła - Warszawa 22.03.2013
Miłego oglądania :)



CTRL'uj podobne wpisy

13 komentarze

  1. Anonimowy22:36

    dobre!

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy14:58

    no co do staników to prawda, zawiodłyśmy, Elliot nie powiększy swojej kolekcji. :D
    mi zabrakło "won't go quietly", ale i tak było MEEEEGAAAA :D Example rozwalił system, a Dj Wire też się popisał :) zdecydowanie warto było jechać, wydawać kasę i marznąć w kolejce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie dla takich chwil warto żyć :D

      Usuń
  3. Anonimowy17:05

    DJ WIRE zrobił dobry rozpierdol na samym wejściu i właśnie tak powinny rozgrzać mnie supporty, na których niestety się zawiodłam.. nie powiem,ze w trakcie grania THE & i DOUBLE TROUBLE lepiej bawiłam się patrząc na tańczących i cisnących dobrą bekę ochroniarzy :) EXAMPLE MOC! Żałuję tylko, że show trwało jedynie 1h.. mimo,ze mam poobijane kolana to warto było! Czekam z niecieprliwością na info dotyczące kolejnego koncertu w Polsce, obojętnie w jakim mieście,ze Sląska dojadę wszędzie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, po której stronie miałaś tych ochroniarzy, ale dokładnie po mojej prawej widziałem to samo zjawisko :D Kujawy, Śląsk - damy radę dojechać wszędzie! Zatem do następnego wspólnego show! Filmiki powinny pojawić się w tym tygodniu - muszę ogarnąć te nagrania i jakoś ładnie skleić :)

      Usuń
    2. Anonimowy14:19

      ja stałam po prawej stronie sceny,bliżej środka można powiedzieć,ale jednak po prawej ;) mam nadzieję,ze taki koncert się odbędzie i potrwa trochę dłużej niż 1h ;) a na filmiki poczekam,bo sama mam tylko 3 i to po pół piosenki :<

      Usuń
    3. koncert w pigułce możesz już obejrzeć pod tym wpisem na blogu :) Zalecam jednak do bezpośredniego przejścia na YT http://www.youtube.com/watch?v=AVSMvO8fjLE Dodałem tam spis piosenek i czas, kiedy się zaczynają - co zapewne ułatwi wszystkim oglądanie :)

      Usuń
    4. Anonimowy22:30

      jak miło było sobie przypomnieć cały koncert ;) w ogóle dopiero teraz ogarnęłam,ze na końcu powiedział SEE U SOON, wczesna jestem hahahhah ;D musiałam być w dobrym szoku,ze tego w tego nie usłyszałam. DOBRY FILM, DOBRE SKAKANIE!

      Usuń
    5. Starałem się! ;) W sumie chyba nie nagrałem kilku wstawek, bo chciałem bez aparatu poskakać, ale jak widać mam to opanowane :D Na obraz statyczny nie ma co liczyć u mnie :D SEE u SOON hehe

      Usuń
    6. Anonimowy15:48

      jest dobrze, dobry film, a obraz z koncertu mam w głowie,więc mi nic nie przeszkadzało ;)

      Usuń
  4. Anonimowy15:08

    Witam :) z tej strony fanka niejakiegio Elliota:) pisalam juz wczesniej o tym, ze bede stala w 1 rzedzie - stałam w 2 - demyt :)ale i tak było super :) moze zaczne od poczatku - the & - dj spoko , wokalista hmmm starał sie chlopak - nie moj klimat ale i tak rispekt ze nie uciekł tylko usmiechał sie i probował zabawiać nas dalej- niemniej jednak zgadzam sie ze spiewac nie powienien. Następny DJ z jabłkiem - FAJNY, fajne kawałki, Dj wire fajny wstep, sam koncert Example czad ale cos co mnie do szału doprowadziło to -rozpuszczone włosy -wszystkich dziewczyn obok mnie, przede mna i za mna - "zjadłam" tyle DNA ze z pewnoscia pomieszkałam go ze swoim :) zartuje ale to bylo cos strasznego . Więc tak jak Ty nie rozumiesz ludzi w czapkach tak ja nie potrafie zrozumiec jak mozna przyjsc na koncert w rozpuszczonych do pasa wlosach .., fajnie ze grał 45 min ale to dla mnei za krotko. Jedna fanka napisala mu na FB ze spierniczyl sprawe to wytlumaczyl ze zawsze tyle gra z Dj Wire. Na koniec chcialam wspomniec o samej organizacji - DO DUPY NA CAŁEJ LINII.. panowie do przodu ? łaczenie dwóch kolejek w jedna na 5 min przed ... koszmar. pozdrawiam lusi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O witam :) 2 rząd to faktycznie lipa :D:D Ja sobie na spokojnie wszedłem po 20 bez kolejki ;) Nie zamierzałem z nikim droczyć się na tym mrozie! Ciesz się, że nie byłaś na jakimś koncercie metalowym - wtedy zjadłabyś nie tylko DNA dziewczyn, ale i Panów :D Organizacja dla mnie zawiodła pod koniec, kiedy impreza zmyła się z prędkością światła ;) Było zajebiście, ale zawsze mogło być lepiej. W ogóle z tego co zauważyłem to nie było, aż tak dużo ludzi. Klub chyba nie rozrywał się w szwach? Pozdrawiam!!! ;))

      Usuń
  5. Anonimowy12:07

    Tak masz racje -ciesze sie ze nie był to koncert metalowy, choc jakbym na taki jechała to wtedy wlasnie bym weszła bez kolejki - bałabym sie tych wszystkich glanów itede... pewnie by mnie zadeptali. Masz racje równiez co do małej ilości osób w klubie - ale teraz po całokształcie organizacji SIĘ NIE DZIWIĘ :)
    film całkiem wporzo - fajna pamiątka :) pozdrawiam lusi

    OdpowiedzUsuń

Komentuj z głową. Masz inne zdanie? Wyraź je grzecznie w komentarzu.