OPEN'er 2012 (dzień 3)

17:24

DZIEŃ 3 (6 lipca)


Po problemach z moim dostawcą internetu, mogę pisać dalej.
Witam Was w pochmurną niedzielę, uważajcie na burze a zwłaszcza na trąby powietrzne i najlepiej siedźcie w domu i czytajcie i ctrl'ujcie bloga! (ile spójników w jednym zdaniu :D)

15 lipca 2012 roku mam przyjemność opisać Wam najlepszy dla mnie dzień tegorocznego Open'era!
Dzień ten nazwałem "piątkiem muzycznego rozpierdolu". Tam gdzie miałem być to byłem, bez żadnego spóźnienia. W sumie o mało co nie zdążyłbym na Bloc Party, bo gościu na bramkach cofnął mnie z aparatem, co jest śmiechem na sali. Ale o minusach organizacyjnych w osobnym wpisie :) Zrobiłem drugie podejście i bez problemów wbiłem pod scenę. Na szczęście w tym dniu pogoda była przyjemna, słońce starało się podsuszyć błoto, które i tak (z wiadomych przyczyn) zrobiło się największe dnia następnego :)

O Bloc Party i ich koncercie, wstępnie pisałem kilka postów niżej, więc jeżeli macie zaległości to zapraszam do nadrobienia :D Kto śledzi mnie od początku, wie, że uwielbiam Bloc Party i w sumie jak tylko ogłosili Brytyjczyków na Heinekenie, wiedziałem, że tam będę, bez względu na wszystko.
Setlista występu poniżej.


Jak widzicie, zespól zagrał 5 nowych kawałków. Cały czas powtarzam, że zabrakło mi singlowego 'Octopusa', który live brzmi jeszcze bardziej zajebiście. Na szczęście zaraz po opku został wypuszczony oficjalny teledysk do tej nuty. Wybaczam więc :D Całe show Bloc Party przedstawiało się tak jak mogłem to sobie wymarzyć. Zagrali kawałki z każdego albumu i te, które były, są i pozostaną wielkimi hitami. Miłym zaskoczeniem dla większości był wstęp do utworu 'Flux' z 'We Found Love' Rihanny. Mega połączenie, bardzo udane. Ogólnie: Kele nie byłby sobą gdyby nie zszedł ze sceny, Matt - jakby nie wyrzucił w publikę pałeczek, Gordon - zawsze z lekkim fałszem w śpiewie, Russel - zarzucający charakterystyczną grzywą i z zajebistymi solówkami na gitarze :) Open'erowicze bawili się świetnie, zwłaszcza przy znanym - starszym materiale. Ale to nic, bo kiedy każdy poczuł coś nowego, dobrego i mocnego, od razu rwał się do podskoku. Tak jak pisałem prędzej, obawiam się jednak, że nowy album nie przebije mistrzowskiego 'Silent Alarm' z 2005 roku. Czuje natomiast, że będzie na równi z 'A Weekend in the City' ale lepszy od 'Intimacy' :)
W tym miejscu pochwalę organizatorów, którzy dali możliwość oglądania tego koncertu na steamie YT. Moi rodzice zadowoleni, bo widzieli syna skaczącego z flagą jak porąbany :D Dodam, że tata tym bardziej, bo przecież lubi Bloc Party tak jak ja. Fajnie, wiem :)



Po świetnym koncercie udałem się na zimnego Desperadosa. Nie wiem jak Wy ale ja spijałem litrami ten trunek. Tutaj, chociaż było czuć smak piwa a nie jak w przypadku heinekena - piwa na maxa rozcieńczonego. Zresztą kto nie lubi desperadosa? :D

Tonight: Fanz Ferdinand!
Po szybkim piwku trzeba było w mgnieniu oka wrócić pod scenę na Franza. Tak zwane przeze mnie glonojady, przyssały się już do swoich barierek grubo przed koncetem Bloc Party. W sumie nie dziwię się, bo po prostu było warto. Szkoci rozpalili scenę od pierwszych dźwięków. Na wstęp poszedł dobrze znany wszystkim 'The Dark of the Matinee'. Co prawda publika była już rozgrzana po koncercie Brytyjczyków ale w tym przypadku od początku do końca człowiek ratował się przed samospaleniem. W tym miejscu również pozwolę sobie wkleić setlistę, która przedstawiała się tak.


W jednym z wywiadów Alex Kapranos powiedział, że praktycznie przed każdym występem zmienia listę kawałków, które zagrają. Tutaj zdecydował się jak nigdy, na wypuszczenie czegoś nowego zaraz na początku. I tak 'Scarlet Blue' jako trak numer 2 rozniósł scenę. Od razu zjarzyłem, że to coś nowego. Super nuta. Ludzie szybko załapali słowa i zabawa nabierała rumieńców :) W sumie zespół zagrał 4 nowe kawałki: wspomniany już 'Scarlet Blue' oraz 'Trees & Animals', 'Right Thoughts' i 'Brief Encounters'. Nowy materiał brzmiał obiecująco, utrzymał festiwalowe tempo i imprezę, która powstała pod sceną. Występ Franz'a uważam za najlepszy na tegorocznym Open'erze. Doceniam to jak występ jest równy i nie waha się jak obecna temperatura powietrza. 
Taki jeszcze mały smaczek na koniec. Kto obserwował Szkotów na występach, przygotowany był na set z perkusją. Coś pięknego i zajebiście, że Panowie sporządzili takie show również na Opku. Wow!

Kadr z mojego filmiku :) Całość oczywiście pojawi się na youtubie.


Jeszcze kilka fot.






Oczywiście, jak już wspominałem, Open'er to czas wyborów. Na M83 zdążyłem, ale tylko na trzy ostanie kawałki. 'Midnight City' zagrane jako przedostatnie :) Chociaż coś! 
W tym momencie ukazała się jedna z największych porażek organizacyjnych tego festiwalu. Koncert M83, który odbywał się pod namiotem nie mieścił ludzi. Zastanówmy się dlaczego? The Cardigans zajęli scenę Main Stage, jednak w książeczce festiwalowej występowali pod nazwą TBA :D Na plakatach, również zero wzmianki o tym zespole, który miał być tym największym, zamykającym dzień 3. Cardigansi nie mieli dużej publiki, ba - wracając z M83 mogłem bez problemu dojść do bramki pod samą sceną. Totalna wtopa organizatorów. Nie wiem, czy za szybko zaczęli drukować to wszystko, ale na miejscu The Cardigans złożyłbym jakieś zażalenie, by ktoś tam dostał nauczkę. Przecież nie każdy patrzy na telebimy informujące o tym kto gra, a kiedy dostaje książeczkę z całym linupem, ma nadzieję, że ma dobrego przewodnika. Apk-a openerowska na smartfony sprawdziła się dobrze, ale nie każdy bierze dobry telefon na festiwal, nie każdemu bateria trzyma 5 dni :) Organizatorzy, ogarnijcie się!

Poniżej fota z koncertu M83 oraz plik filmowy zarejestrowany tylko telefonem...  bo aparat padł!



 'Midnight City'
video


Dzień zakończył się piwkiem, jedzonkiem i bujnięciem na pole namiotowe. Był to ewidentnie najlepszy dzień Open'era 2012 :)

Jak wyglądał Wasz? ;)


Oczekujcie wpisu z dnia ostatniego!
Nie zapomnijcie ctrl'ować, komentować, lajkować i subskrybować :)


Niedzielnego czilloutu życzy Wam pattt.

BTW. Nie ogarniam dodawania zdjęć i ich układania na blogu. W sumie, to zwłaszcza tego drugiego.






CTRL'uj podobne wpisy

5 komentarze

  1. o kurde to drugie zdjęcie z bloc party! byłam dokładnie za tym gościem z flagą przez jakąś połowę, więc musiałeś mnie widzieć, a nawet staliśmy obok siebie!

    OdpowiedzUsuń
  2. no dobra, właśnie doczytałam, to ty byłeś tym gościem z flagą? XD

    OdpowiedzUsuń
  3. hahaha, dokładnie to ja byłem :D:D Weź kiknij na wpisy poniżej, gdzie pisałem o Bloc Party i wstawiłem sporo zdjęć z Opka. Do czego biję? Jest tam link do steama Bloc Party na youtubie. Mnie widać praktycznie cały czas, więc może gdzieś tam bawisz się za mną! Btw. Zapewne widziałem Cię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. widziałam ten strim już w poniedziałek i jakoś się widziałam, choć zasłaniałeś mnie czasem flagą hahah. jeśli widziałeś dobry nieogar w krótkich spodenkach i glanach to to niestety ja. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Krótkie spodenki miało 90% dziewczyn na Opku a nieogar towarzyszył mi z każdej strony hehe. Sorry za flagę ale rozwaliłem maszt i tak mną wiatr sterował...i muzyka. Ctrl'uj dalej i wielkie pozdro! ;)

    OdpowiedzUsuń

Komentuj z głową. Masz inne zdanie? Wyraź je grzecznie w komentarzu.