OPEN'er 2012 (dzień: 0, 1)

01:40

Słońce, deszcz, błoto, mgła - to wszytko połączone ze sporą dawką dobrej muzyki daje nam zarys tegorocznego Open'era!



Dojazd/Przyjazd. DZIEŃ 0 (3 lipca).
Ci którzy wykupili karnet z polem namiotowym mieli przyjemność i możliwość przyjechać na festiwal już 3 lipca. Oczywiście skorzystałem z tej opcji i tego właśnie dnia przekroczyłem bramę Opka. Podkreślam, że klimat panujący na campingu znałem tylko z opowieści i dla mnie był to mój pierwszy Heineken poszerzony o spanko pod namiotem :) Ale po kolei (dosłownie).
Dojazd. Ponad 226 km, taka przynajmniej widnieje liczba na bilecie. Pociąg? Liczyłem na miejsca siedzące. Przeliczyłem się porządnie, bo o mało co wylądowałbym w sraczu, z którego podczas postoju waliło tak, że człowiek chciał wyskoczyć przez okno. Ponoć doczepiane były wagony, ale na kolei polskiej po staremu, tzn. nic nowego, bez zmian. Dosłownie 'po kolei' :)
Szczerze? Miałem to wszystko gdzieś, bo wiedziałem, że za ponad 3h będę w innym miejscu. Poza tym w korytarzu wytworzył się luźny klimat imprezowy i już tutaj można było zapoznać ludzi podążających tam gdzie Ty. A to przecież dopiero początek.





Gdynia. Jazda autobusem z dworca na miejsce eventu jak co roku niezwykle klimatyczna. Tu słyszysz język angielski, tam - hiszpański, włoski, itd. W pewnej chwili w przeładowanym 'baju' ktoś zaczyna gadać po arabsku a Ty starasz się nie zesrać w gacie :D Żartuję oczywiście. Po opaskowaniu można było stanąć w dłuuugiej kolejce prowadzące na pole namiotowe, by zaraz rozbić swój domek. KLIMAT! :) Z każdej strony Panowie z megafonami starają się opanować ludzi, którzy już chcą się bawić. Udało się, można wbijać śledzie, namiot rozłożony!
Dzień 0 to dzień, w którym możesz spotkać się na dłużej ze znajomymi oraz nowymi znajomymi i ich znajomymi, by poimprezować do białego rana (również i na parkingu), oraz wymienić się zajawką muzyczną. Ogólnie popijówka różnych trunków, dansing i scena redbulla. W kolejnych dniach nie ma za bardzo na to czasu, bo każdy śmiga swoimi torami muzycznymi. Ale dla chcącego nic trudnego.

DZIEŃ 1 (4 lipca).
Z tego tytułu, że dużo się działo, pozwólcie, że przejdę do sedna ;)
To był mój trzeci Open'er i na każdym mam te same dylematy - "na co tu iść"? Godziny występów nakładają się na siebie a Ty nie masz człowieku pojęcia co tracisz jak polecisz pod inną scenę czy zostaniesz na obecnej... Wybór za wyborem. Trudny i ciężki dla serca każdego z Nas.


Po pierwsze padło na Björk. Godzina 22:00 na Main Stage.
Osobiście nie jestem wielkim fanem islandzkiej wokalistki/ kompozytorki i raczej nigdy nie będę, ale z miłą chęcią uderzyłem zobaczyć na co ją stać. Widowisko świetne! Muzyka fantastycznie dopasowana we wszystkie możliwe wizualizacje. Moc kiedy wystrzeliły fajerwerki oraz potężny i niezwykle charakterystyczny głos kobitki, która ma już za sobą nie mało wiosen. Najbardziej rozwalił mnie utwór 'Thunderbolt'. Ta zwisająca klatka wytwarzająca pioruny, ten bit, ta muzyka. Stałem jak słup oczarowany i zachwycony.


Żeby jednak nie zamarznąć i trochę rozruszać kości wbiłem na mój 'must see' tego wieczoru.
The Ting Tings! Godzina 23:00 Tent Stage. Brytyjska 'para' gościła na Open'erze po raz drugi, grając ponownie pod namiotem :) Koncert okazał się być dopięty po ostatni guzik. Świetne przygotowanie, kontakt z publiką, zabawa na 150%. Katie odczytała kilka słów po polsku, które miała spisane na kartce. Nie pamiętam dokładnie co tam było, ale dała sobie znakomicie radę i nie skończyło się na pospolitym już 'dziękuja'. Szacun! Co tam się działo! Playlista kawałków zagranych to mieszanka hiciorów z pierwszego albumu oraz najnowszego. Zero nudy, non stop dansing! Zresztą zobaczcie na zdjęcia. W następnej kolejności wrzucę filmiki to pożałujecie, że byliście w innym miejscu o tej porze! :)


Ten wieczór należał do The Ting Tings!


Komu było mało skakania, mógł wybrać się na amerykańskiego rapera zwanego Wiz Khalifa. Oczywiście pod World Stage nie mogło mnie zabraknąć. Chęć zabawy rozpierała mnie na maxa. 'Blek end jeloł' siedziało mi w bani do następnego poranka :D Zgromadziło się naprawdę sporo ludzi i razem mega bansowało. Ręce w górę i takie tam ziomalskie wygibasy. Było zabawnie i dobrze muzycznie.





Przypominam w tym miejscu, że wszystkie możliwe wstawki filmowe z wymienionych koncertów, na których byłem pojawią się na moim kanale yt po ogarnięciu części tekstowej. Cholera chciałbym się rozdwoić ale nie mogę ;)


Postanowiłem zrobić mały podział i opisówa kolejnych dni - JUTRO (dzisiaj w sumie już)!

Póki co, czas kimać.


EDIT!
Zapomniałem dodać, że już tego dnia zaczął padać deszcz i zrobiło się podwójne mokro - w sensie pot i deszcz. Kolejnego dnia zacząłem szukać butów al'a Hunter kalosz! :D Zapraszam do ctrl'owania kolejnych wpisów!
łehehe Hunter kalosz...



CTRL'uj inne wpisy

5 komentarze

  1. http://megsfontmusic.blogspot.com/

    Zaaapraszam :)

    'ziomalskie wygibasy', 'hunter kalosz' coś mi mówi, że pomimo tego, że na Opku bylam tylko jeden dzień, na Coke będzie niezła powtórka i w sumie to nic straconego :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj straconego, straconego sporo! Na Coke na razie 4 wykonawców ogłosili? WTF :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Cichooo, latka nie pozwoliły na 4 dni ;) No myślę, że Ziółek już zamknął temat Openera i zajmie się w końcu ogłoszeniami na Coke ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. No ja też tak myślę ;) Co do starości... na Opku wbiłem na The Maccabees. Patrzę w prawo a tam facet lekko po 50, tańczy, tańczy i śpiewa! Niezapomniany widok. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazdroszczę Ci Bjork i TTT ;D To Ty byłeś z tą flagą ;P Ja studiuje w Toruniu, a mieszkam jakieś 60 km od niego. To był mój pierwszy Opek i już się wkręciłam na maxa. Strasznie żałuję, że w tym roku wybrałam się tylko na 1 dzień, bo w tym roku strasznie mi podpasowali artyści i obawiam się, że za rok juz tak dobrze nie będzie z wykonawcami. Na BP przyszłam ok. 19:40 i wtedy jeszcze było mało ludzi, więc zajęłam sobie dobrą miejscówkę, ale potem wepchały mi się 3 wielkoludy, w tym jeden przebrany za misia, a drugi za różowe coś, a potem dołączył do nich dinozauro-smok. Ale atmosfera była nieziemska, tyle pozytywnej energii, cudowni ludzie! Miłego weekendu ;)

    OdpowiedzUsuń

Nie hejtuj, komentuj z głową! Masz inne zdanie? Wyraź je grzecznie w komentarzu.