BLOC PARTY w pigułce!

23:55



Bloc Party jest drugim w kolejności zespołem (zaraz po Arctic Monkeys), który wywarł na mnie ogromne wrażenie i przestawił na nowe tory muzyczne. Te dwa zespoły zapoczątkowały w mojej głowie zajawkę na gatunek, który był wtedy dla wielu obcy i może dla niektórych jest również do dzisiaj. Pamiętam, jak prowadząc szkolny radiowęzeł dobijali się ludzie mówiąc: "wyłącz to gówno!". Między innymi, dzięki takim typkom nauczyłem się jeszcze bardziej szanować inne gatunki muzyczne i ludzi, którzy jarają się kompletnie innymi nutami. Druga kwestia, jaka się z tym wiązała, to brak ograniczenia. Zawsze mówiłem - słuchasz tego, posłuchaj czegoś innego, a być może otworzysz się na nowe dźwięki. Utwierdziłem się też w przekonaniu, że Muzyka, której słucham docierała dopiero do Polski, a dla wielu była czymś zupełnie nowym.

Dlatego nie ograniczajcie się, słuchajcie tego co lubicie i co najważniejsze - nie cykajcie się, bo ile razy w swoim życiu spotkałem osoby, które miały opory przed mówieniem wprost, o tym czego słuchają, z reguły powstawał zaraz brak akceptacji ze strony rówieśników, etc. Przecież nie każdy dres słucha hip hopu, nie każdy metalowiec musi mieć długie włosy. Powstały jednak stereotypy, które bywają ciężkie do zdarcia.

Po tym dłuższym wstępie czas na zespół dzisiejszego wpisu.
Panie i Panowie, BLOC PARTY!

"Silent Alarm"
Od debiutanckiej płyty się zaczęło...
Zespół został wychwalany w niebiosy i uznany za jeden z najlepszych nowych odkryć roku 2004 w muzyce alternatywnej. Czy słusznie? Oj tak! Album "Silent Alarm", wydany 2 lutego 2005, zdobył wiele cennych nagród i nominacji, w tym do prestiżowej Mercury Prize. Magazyn NME przyznał pierwsze miejsce w kategorii "najlepszej płyty" 2005 roku! Krążek jest tak instrumentalnie-genialnie skomponowany, iż zadawano sobie pytanie czy Panowie nas nie oszukują. Nic z tych rzeczy. Matt mistrzowsko, bez żadnych wspomagaczy śmiga na perkusji, Gordon wspomaga wokal i dba o linię basową, natomiast Russell i Kele tworzą zapierające dech w piersiach, niezapomniane riffy. Tekstowo również jest pięknie, ale to już zasługa wspomnianego frontmana - Kelego Okereke. Tak uzdolnionych chłopaków potrzebował świat muzyki alternatywnej. To była ich chwila, którą dobrze wykorzystali. 

Hity z pierwszej płyty? Ewidentnie należą do nich: "Banquet", "Helicopter", "Two More Years", "Blue Light". Nie wspomnę już o kawałku otwierającym krążek "Like Eating Glass". Jak cholernie trzeba być uzdolnionym, aby nagrać taki album? Debiut zmiażdżył system! Tak właśnie powstają ponadczasowe krążki, do których masz chęć wracać po latach. Jeszcze raz podkreślę - MIAZGA!

Zespół do tej pory wydał łącznie 3 albumy:
  1. "Silent Alarm" - 2005 rok
  2. "A Weekend in the City" - 2007 rok 
  3. "Intimacy" - 2008 rok
Album pierwszy i ostatni doczekał się swoich oficjalnych wydań remiksowych, a z b-side'ów drugiego można by było śmiało stworzyć 4 album. Do tego spora masa ep-ek i singli. Warto podkreślić, że każda płyta wyróżnia się na swój sposób i jest inna od poprzedniczki. "Intimacy" jest już kompletnie totalnym odskokiem od wszystkiego, gdyż Kele dorzucił tutaj sporo elektroniki, którą zaczął się interesować. Widać miał facet zajawkę, bo w 2010 roku wydał solowy-klubowy album "The Boxer". W mojej ocenie jest to przyjemna solówa warta uwagi :)
Serce zaczęło bić mocniej, gdy po ostatnim wydanym singlu Bloc Party, a dokładniej w sierpniu roku 2009, ogłoszono zawieszenie działalności. Panowie chwilowo rozstali się i zaczęli tworzyć poboczne projekty. 

Ale UWAGA!
Zespół nagrywa właśnie czwarty album!

Po raz drugi  zagra na Open'erze i wraz z Franz Ferdinandem wystąpią tego samego dnia na scenie! Piątek, 6.07.2012 będzie wielkim dniem!  Oj tak!

I dlatego, już w tym miejscu zapraszam Was do zapoznania się z całą dyskografią Bloc Party, pojechania do Gdyni, ctrl'owania i komentowania bloga, subowania, lajkowania i czilałtowania się przy dobrej muzyce!

Moje oczekiwania co do czwartego albumu są jedne: more "Silent Alarm" please! :))




Łączmy pasje, dzielmy się wspólną zajawką!
CTRL'ujcie MUZYKĘ!

~pattt

CTRL'uj podobne wpisy

5 komentarze

  1. Anonimowy07:17

    zią :)

    OdpowiedzUsuń
  2. o stary - dodam sobie Twojego blogaska do obserwowanych :D
    według mnie silent alarm to niezmiennie najlepsza płyta, w której bez przerwy mogę słuchać.
    co do openera, to jak dla mnie - trochę słaby, nie mniej jednak - wybrałabym się właśnie na jeden dzień na Franza i Bloc Party :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma to jak znaleźć osoby, które maja zajawkę do takiej muzyki :) Wielkie pozdro dla Ciebie! Powiem Ci, że Open'erowski piątek zapowiada się bardzo soczyście, ze względu na Franza i Bloc Party oczywiście. :D

      Usuń
    2. muzyka to mój drugi chłopak :D
      na swoim blogu też o niej piszę, ale jest to temat bardziej poboczny i zastanawiam się nad stworzeniem jakiegoś tylko muzycznego już od dłuższego czasu ;p
      btw widzę zainteresowania dziennikarskie?ja jestem na filologii (portugalskiej xD) ze specjalizacją dziennikarską właśnie :)

      Usuń
  3. Zainteresowania dziennikarskie w kwestii muzycznej od zawsze :) To czekam na Twojego muzycznego bloga ;)

    OdpowiedzUsuń

Komentuj z głową. Masz inne zdanie? Wyraź je grzecznie w komentarzu.